Strona Główna

Kącik katechety

MATERIAŁY NA KONKURS POŚWIĘCONY

***********************************************************************************************************************************************

JANOWI PAWŁOWI II

***********************************************************************************************************************************************

CZĘŚĆ I

BIOGRAFIA -ŻYCIE PRZED WYBOREM NA PAPIEŻA

Dzieciństwo i młodość

Karol Wojtyła urodził się w Wadowicach 18 maja 1920 roku, jako drugi syn Karola Wojtyły i Emilii z Kaczorowskich. Ród Wojtyłów wywodzi się z Czańca koło Kęt i Lipnika. Ród Kaczorowskich pochodzi z Michalowa koło Szczebrzeszyna.

Karol Wojtyła został ochrzczony w kościele parafialnym 20 czerwca 1920 roku przez księdza Franciszka Żaka, kapelana wojskowego. Rodzicami chrzestnymi Karola Wojtyły byli Józef Kuczmierczyk, szwagier Emilii Wojtyły, i jej siostra, Maria Wiadrowska. Pierwszą Komunię przyjął w 29 maja 1929, a sakramentu bierzmowania udzielił mu abp Adam Stefan Sapieha 3 maja 1938; przyszły papież wybrał imię Hubert, na cześć Karola Huberta Rostworowskiego.

Zachowały się relacje, że rodzice nadali przyszłemu papieżowi imię Karol na cześć Karola Habsburga. Drugie imię Józef, miało zostać nadane na cześć Franciszka Józefa. Papież spotkał się kiedyś z Zytą Burbon-Parmeńską, żoną ostatniego cesarza Austrii Karola I Habsburga, witając ją słowami „Miło mi powitać cesarzową mojego ojca”. W rodzinie Wojtyłów silna była więź sympatii z Austrią. Ostatnim błogosławionym, którego Jan Paweł II wyniósł na ołtarze, był właśnie ostatni cesarz Austrii bł. Karol I Habsburg.

Rodzina Wojtyłów żyła skromnie. Jedynym źródłem utrzymania była pensja ojca – wojskowego urzędnika w Powiatowej Komendzie Uzupełnień w stopniu porucznika. Matka pracowała dorywczo jako szwaczka. Edmund, brat Karola, po ukończeniu wadowickiego gimnazjum studiował medycynę w Krakowie i został lekarzem[. Wojtyłowie mieli jeszcze jedno dziecko – Olgę, która zmarła 16 godzin po urodzeniu 7 lipca 1916 r. w Białej. Papież wspominał ją w opublikowanym po śmierci testamencie – na równi z rodzicami i bratem. Fakt urodzin i śmierci starszej siostry papieża ujawnił francuski dziennikarz i filozof André Frossard, autor wydanej w 1982 roku książki Nie lękajcie się! Rozmowy z Janem Pawłem II.

W dzieciństwie Karola nazywano najczęściej zdrobnieniem imienia – Lolek. Uważano go za chłopca utalentowanego i wysportowanego. Regularnie grał w piłkę nożną oraz jeździł na nartach. Bardzo ważnym elementem życia Karola były wycieczki krajoznawcze, a także spacery po okolicy Wadowic. W większości wycieczek towarzyszył mu ojciec.

Wczesny okres jego dojrzewania jako nastolatka został naznaczony śmiercią najbliższych. Gdy miał 9 lat, zmarła matka (13 kwietnia 1929 r.). Trzy lata później, 5 grudnia 1932, w wieku 26 lat, na szkarlatynę zmarł jego brat Edmund.

Od września 1930 roku, po zdaniu egzaminów wstępnych, Karol Wojtyła rozpoczął naukę w 8-letnim Państwowym Gimnazjum Męskim im. Marcina Wadowity w Wadowicach. Według jego katechetów, wyróżniała go wówczas ogromna wiara. W pierwszej klasie ks. Kazimierz Figlewicz zachęcił go do przystąpienia do kółka ministranckiego, którego stał się prezesem. Katecheta ten miał znaczny wpływ na rozwój duchowy młodego Karola Wojtyły. Jednym z nauczycieli Karola Wojtyły i jego wychowawcą był Mirosław Moroz (1893–1940), w 1940 roku zamordowany w Katyniu.

Podczas nauki w gimnazjum Karol zainteresował się teatrem – występował w przedstawieniach Kółka Teatralnego stworzonego przez polonistów z wadowickich gimnazjów: żeńskiego im. Michaliny Mościckiej i męskiego im. Marcina Wadowity.

Studia i dojrzewanie duchowe

14 maja 1938 Karol Wojtyła zakończył naukę w gimnazjum otrzymując świadectwo maturalne z oceną celującą, która umożliwiała podjęcie studiów na większości uczelni bez egzaminów wstępnych. Karol Wojtyła wybrał studia polonistyczne na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Jagiellońskiego. Studia rozpoczął w październiku 1938 roku.

W pierwszym roku studiów Wojtyła przeprowadził się wraz z ojcem do rodzinnego domu matki przy ul. Tynieckiej 10 w Krakowie. Pozostał wierny swej pasji – piłce nożnej, uczęszczał na mecze Cracovii. Od października 1938 do lutego 1941 roku Karol Wojtyła studiował, uczęszczał na spotkania grupy literackiej, a także tworzył poezję. W lutym 1940 poznał Jana Tyranowskiego, który prowadził dla młodzieży męskiej koło wiedzy religijnej. Uczestniczący w nim Wojtyła poznał wówczas i po raz pierwszy czytał pisma św. Jana od Krzyża.

18 lutego 1941 roku po długiej chorobie zmarł ojciec Karola Wojtyły. W 1942 i 1943, jako reprezentant krakowskiej społeczności akademickiej, udawał się do Częstochowy, by odnowić śluby jasnogórskie.

Wojna odebrała Karolowi Wojtyle możliwość kontynuowania studiów, zaczął więc, w 1940 roku, pracować jako pracownik fizyczny w zakładach chemicznych Solvay. Początkowo od jesieni 1940 przez rok w kamieniołomie w Zakrzówku, a potem w oczyszczalni wody w Borku Fałęckim. W tym okresie Wojtyła związał się z Unią.

Jesienią roku 1941 Karol Wojtyła wraz z przyjaciółmi założył Teatr Rapsodyczny, który swoje pierwsze przedstawienie wystawił 1 listopada 1941. Rozstanie Wojtyły z teatrem nastąpiło nagle w roku 1942, gdy postanowił studiować teologię i wstąpił do tajnego Metropolitalnego Seminarium Duchownego w Krakowie. W okresie od kwietnia 1945 do sierpnia 1946 roku Karol Wojtyła pracował na uczelni jako asystent i prowadził seminaria z historii dogmatu.

Był to też okres rozwoju literackiego Karola Wojtyły. Pierwszy zbiór wierszy Renesansowy psałterz, powstały w 1939 roku (wydany w 1999), ma jeszcze charakter poetyckich pierwocin; jest też wyrazem hołdu dla wielkiej tradycji, w tym dla Jana Kochanowskiego. W marcu 1946 powstał między innymi, poemat Pieśń o Bogu ukrytym, o charakterze wizyjnym i mistycznym, nawiązujący twórczo do św. Jana od Krzyża. Tworzył poezję metafizyczną.

Kapłaństwo, praca naukowa i twórcza

13 października 1946 roku alumn Metropolitalnego Seminarium Duchownego w Krakowie, Karol Wojtyła, został subdiakonem, a tydzień później diakonem. 1 listopada 1946 roku kardynał Adam Stefan Sapieha wyświęcił Karola Wojtyłę na księdza. 2 listopada jako neoprezbiter odprawił mszę prymicyjną w krypcie św. Leonarda w katedrze na Wawelu. 15 listopada Karol Wojtyła wraz z klerykiem Stanisławem Starowieyskim poprzez Paryż wyjechał do Rzymu, aby kontynuować studia na Papieskim Międzynarodowym Athenaeum Angelicum (obecnie Papieski Uniwersytet Świętego Tomasza z Akwinu (Angelicum)) w Rzymie. Przez okres studiów zamieszkiwał w Kolegium Belgijskim, gdzie poznał wielu duchownych z krajów frankofońskich oraz z USA. W 1948 roku ukończył studia z dyplomem summa cum laude i otrzymał stopień doktora za dysertację pt. „Problem wiary u św. Jana od Krzyża. Dla potrzeb doktoratu nauczył się języka hiszpańskiego, by czytać teksty renesansowego mistyka w oryginale.

W lipcu 1948 roku Karol Wojtyła został skierowany do pracy w parafii Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny w Niegowici, gdzie spełniał zadania wikariusza i katechety. Wolny czas starał się spędzać z młodzieżą na łonie natury. W sierpniu 1949 roku został przeniesiony do parafii św. Floriana w Krakowie. Tam założył mieszany chorał gregoriański. Nadal wyprawiał się na wycieczki z młodzieżą. Aby zmylić ówczesną milicję, zdejmował podczas nich sutannę i pozwolił, by nazywano go „wujkiem”.

W 1951 roku po śmierci kardynała Sapiehy, Karol Wojtyła został skierowany na urlop w celu ukończenia pracy habilitacyjnej. Dużo uwagi poświęcał także pracy publicystycznej, pisał eseje filozoficzne (np. Personalizm tomistyczny – o Tomaszu z Akwinu, O humanizmie św. Jana od Krzyża) i szkice. Często publikował w krakowskich periodykach katolickich: miesięcznikuZnak” i „Tygodniku Powszechnym”. W związku z habilitacją podjął systematyczne studia nad myślą etyczną fenomenologa Maxa Schelera, którego pisma czytał w oryginale niemieckim. Pisał wiele m.in. na temat chrześcijańskiej etyki seksualizmu. Dnia 12 grudnia 1953 jego praca „Ocena możliwości oparcia etyki chrześcijańskiej na założeniach systemu Maksa Schelera” [taka spolszczona wersja imienia w tytule] została przyjęta jednogłośnie przez Radę Wydziału Teologicznego UJ, jednak Wojtyła nie uzyskał habilitacji z powodu odmowy Ministerstwa Oświaty.

Karol Wojtyła powrócił do przerwanych obowiązków. Wykładał m.in. w seminariach diecezji: krakowskiej, katowickiej i częstochowskiej (mieściły się one wszystkie w Krakowie) oraz na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Jego wykłady obejmowały głównie teologię moralną i etykę małżeńską, ale ogarniały też szeroko pojętą historię filozofii. Były precyzyjne i trudne, Wojtyła ujmował jednak studentów jako profesor wprawdzie wymagający, lecz życzliwy, otwarty na rozmowę i sprawiedliwy.

Biskup, kardynał

4 lipca 1958 r. Karol Wojtyła został mianowany biskupem tytularnymOmbrii, a także biskupem pomocniczym Krakowa. Konsekracji biskupiej Karola Wojtyły dokonał 28 września 1958 w katedrze na Wawelumetropolita krakowski i lwowski, arcybiskupEugeniusz Baziak. Współkonsekratorami byli biskupi Franciszek Jop i Bolesław Kominek. W 1962 roku został krajowym duszpasterzem środowisk twórczych i inteligencji. Na okres biskupstwa Karola Wojtyły przypadły także obrady soboru watykańskiego II, w których aktywnie uczestniczył. Już w tym okresie bardzo dużo czasu poświęcał na podróże zagraniczne w celach ewangelizacyjnych i religijnych. W 1963 odbył pielgrzymkę do Ziemi Świętej.

Jako biskup przyjął, zgodnie z obyczajem, hasło przewodnie swej posługi, które brzmiało: Totus Tuus (łac.Cały Twój). Dewizę tą kierował do Matki Chrystusa. Inspiracją stał się barokowy pisarz ascetyczny, francuski św. Ludwik Maria Grignion de Montfort i jego książka Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny, z której Wojtyła przejął koncepcję „niewolnictwa duchowego”, rozumianą jako dobrowolne i ufne oddanie się w opiekę Matce Boskiej.

13 stycznia 1964, półtora roku po śmierci swego poprzednika, arcybiskupa Eugeniusza Baziaka, Karol Wojtyła został mianowany arcybiskupem metropolitą krakowskim. Ingres odbył się w katedrze wawelskiej w dniu 8 marca1964. Podczas konsystorza z 26 czerwca 1967 został nominowany kardynałem. 28 czerwca 1967 roku otrzymał w Kaplicy Sykstyńskiej od papieża Pawła VI czerwony biret, a jego kościołem tytularnym stał się kościół św. Cezarego z Afryki.

Jako biskup diecezji krakowskiej wizytował parafie, odwiedzał klasztory (w tym zgromadzenie albertynów, założone przez św. brata Alberta). W 1965 otworzył proces beatyfikacyjny siostry Faustyny Kowalskiej, z której Dzienniczkiem oraz orędziem Miłosierdzia Bożego zapoznał się wcześniej. Spotykał się z inteligencją krakowską, zwłaszcza ze środowiskiem naukowym i artystycznym. Ponadto jeździł na Podhale i w Tatry.

Ogłosił drukiem (pod pseudonimem Andrzej Jawień) dramaty: Przed sklepem jubilera i jak misterium ujęte Promieniowanie ojcostwa, także poematy. W 1969 wydał filozoficzną monografię z zakresu antropologiiOsoba i czyn, a w 1972 – książkę o II Soborze Watykańskim. Pomimo obowiązków duszpasterskich systematycznie prowadził wykłady na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, kształtując tam swą szkołę badawczą z zakresu etyki. Według świadectwa Tadeusza Nowaka, kardynał Wojtyła w 1970 roku był przeciwny rozsyłaniu i czytaniu w diecezji krakowskiej listu pasterskiego, który Episkopat Polski przygotowywał na 50. rocznicę wojny polsko-bolszewickiej.

Zyskał dojrzałość jako myśliciel, sięgając do rozległej tradycji filozoficznej (grecka etyka klasyczna, św. Tomasz z Akwinu, fenomenologia), lecz też do Biblii i do mistyki (zawsze mu bliski święty Jan od Krzyża) i budując harmonijnie koncepcję zarówno z filozofii, jak i teologii: człowieka jako integralnej osoby. Człowiek jest zadomowiony pośród świata jako byt cielesno-duchowy, otwarty na transcendencję, a godność i wolność dał mu Bóg. Tym sposobem Wojtyła stał się wybitnym przedstawicielem personalizmu. W filozofii reprezentował neotomizm fenomenologizujący. Swoje poglądy stosował też i przedstawiał w pracy duszpasterskiej.

Stał się znanym poza Polską autorytetem. Był obok prymasa Polski kardynała Stefana Wyszyńskiego, najważniejszą postacią Episkopatu Polski. Z „prymasem Tysiąclecia” (bo tak nazywał kard. Wyszyńskiego) ściśle współpracował, okazując szacunek dla jego doświadczenia i mądrości. Jako kardynał odbywał podróże zagraniczne, zapraszany też przez środowiska uniwersyteckie. Wiosną 1976 papież Paweł VI zaprosił go do Watykanu, by w dniach 7-13 marca głosił tam rekolekcje wielkopostne (wydane później w publikacji książkowej).

16 października 1978 na zwołanym po śmierci Jana Pawła I drugim konklawe w ósmym głosowaniu kard. Karol Wojtyła został wybrany na papieża i przybrał imię Jana Pawła II. Według szacunków, jego kandydaturę poparło 103 kardynałów, na 111 głosujących. Wynik wyboru ogłoszono o godzinie 18.44. Formalna inauguracja pontyfikatu miała miejsce w trakcie mszy św. na placu Św. Piotra 22 października 1978. Jan Paweł II był pierwszym papieżem z Polski, jak również pierwszym po 455 latach (od czasu pontyfikatu Hadriana VI) biskupem Rzymu, niebędącym Włochem. Wielokrotnie sam przywoływał spełnione proroctwo Juliusza Słowackiego z wiersza „Słowiański papież”.

Pontyfikat

Lata 1978–1981

Głównym wykładnikiem pontyfikatu Wojtyły, były pielgrzymki. Z tego też powodu został on wkrótce potem nazwany: „papież-pielgrzym”. Swoją pierwszą podróż apostolską odbył w styczniu 1979 do Meksyku (gdzie otworzył Konferencję Biskupów Ameryki Łacińskiej) i do kilku państw Ameryki Łacińskiej. Pokreślił tam również, że politycy, krajów w większości katolickich, przy okazji sprawowania władzy powinni pamiętać o prawach człowieka, wolności religijnej i godności ludzkiej. Po powrocie do Rzymu, w marcu wydał swoją pierwszą encyklikę – Redemptor hominis, w której podkreślił nauki głoszone w krajach odwiedzonych podczas pielgrzymki, a także rozszerzył nauki o sprawiedliwość społeczną.

W czerwcu tego samego roku udał się w pierwszą pielgrzymkę do Polski. Głoszone przez niego nauki walnie przyczyniły się do późniejszych transformacji ustrojowych w europejskich państwach bloku wschodniego. Podczas trzeciej pielgrzymki papież udał się do Irlandii i USA, gdzie skrytykował postawy kapitalistyczne i wyzyskiwanie biednych państw przez bogate. Odwiedził wówczas także siedzibę ONZ.

W listopadzie odbył swoją ostatnią podróż w 1979 i odwiedził Turcję. Spotkał się wówczas z patriarchą Cerkwi prawosławnej. Uważa się, że był to pierwszy krok w stronę budowania ekumenizmu.

Na ten okres przypada także ostre upomnienie Kongregacji Nauki Wiary dla niemieckiego księdza teologa, Hansa Künga (za głoszenie nauk niezgodnych z doktryną Kościoła) oraz wydanie kolejnej papieskiej encykliki – Dives in misericordia.

Zamachy na Jana Pawła II

13 maja 1981 roku, podczas audiencji generalnej na placu Św. Piotra w Rzymie o godzinie 17:19, Jan Paweł II został postrzelony przez tureckiego zamachowca Mehmeta Alego Agcę. Jak ustalili śledczy, chwilę wcześniej Ali Ağca mierzył w jego głowę, jednak Jan Paweł II schylił się wtedy do małej dziewczynki (Sara Bartoli) i wziął ją na ręce. Zamachowiec opóźnił oddanie strzału prawdopodobnie dlatego, że dziewczynka którą papież trzymał na rękach, lekko przysłoniła go, co uniemożliwiło zamachowcowi dokładne wycelowanie. Ranny papież osunął się w ramiona stojącego za nim sekretarza, Stanisława Dziwisza. Ochrona przewiozła Jana Pawła II do polikliniki Gemelli, gdzie poddano papieża sześciogodzinnej operacji. Papież wierzył, że swoje ocalenie nie zawdzięczał tylko szczęściu – wyraził to słowami: „Jedna ręka strzelała, a inna kierowała kulę.. Zamach miał miejsce 13 maja, podobnie jak pierwsze objawienie Matki Boskiej w Fátimie w roku 1917. Jan Paweł II spędził na rehabilitacji w szpitalu 22 dni. Potem wielokrotnie cierpiał z powodu różnorodnych dolegliwości, będących następstwem postrzału, lecz nigdy nie ukrywał swoich niedomagań przed wiernymi, ukazując wszystkim oblicze zwykłego człowieka, poddanego cierpieniu.

Dokładnie rok później papież udał się do Fatimy, by podziękować Niepokalanemu Sercu Maryi za uratowanie go od śmierci. Został wówczas zaatakowany bagnetem przez Juana Maríę Fernándeza y Krohn, lecz nie odniósł poważnych obrażeń.

Lata 1981–1989

Jeszcze odbywając rekonwalescencję, papież wydał kolejną encyklikę – Laborem exercens, w której zaapelował o godziwe traktowanie pracowników, niekonsumpcjonistyczny system sprawowania rządów i nowy ład społeczno-ekonomiczny. W tym samym czasie w Polsce zawiązał się Związek Zawodowy „Solidarność”, z którym papież sympatyzował. W grudniu 1981 prezes Rady Ministrów Wojciech Jaruzelski wprowadził stan wojenny, co doprowadziło do represji wobec członków „Solidarności”. W tym okresie Jan Paweł II często prowadził prywatne rozmowy z władzami polskimi i radzieckimi.

W 1982 roku papież odbył pierwszą w historii pielgrzymkę do Wielkiej Brytanii, gdzie doszło do spotkania z głową Kościoła anglikańskiego – królową Elżbietą II. Rok później, podczas wizyty w Afryce Środkowej, papież apelował o pokój w państwach ogarniętych wojną domową. W 1986 roku papież odwiedził zlaicyzowaną Holandię, gdzie został chłodno przyjęty przez postępowych katolików.

Z punktu widzenia religijnego i ekumenicznego przełomowy był rok 1986, kiedy to papież modlił się w Asyżu wspólnie z przywódcami wielkich religii o pokój na świecie (27 października). Oprócz tego był pierwszą głową Kościoła katolickiego, który odwiedził synagogę (Rzym). Na okres lat osiemdziesiątych przypada także zaangażowanie papieża w sprawy doktrynalne. Podobnie jak w przypadku Hansa Künga, cofnięto zezwolenia na działalność naukową lub udzielono upomnień od Kongregacji Nauki Wiary. Upomniano m.in. Charlesa Currana, Edwarda Schillebeeckxa (za głoszenie poglądów niezgodnych z doktryną wiary), Gustavo Gutiérreza i Leonardo Boffa (za popieranie teologii wyzwolenia). Jednocześnie, w 1988 Jan Paweł II ekskomunikował konserwatywnego arcybiskupa Marcela Lefebvre’a (od którego pochodzi ruch lefebrystów).

W 1982 roku nadał status prałatury personalnej instytucji Opus Dei.

Jesień Ludów w Europie Wschodniej

Zdaniem historyków papież, popierając ideę niezależnych, wolnych związków zawodowych, walnie przyczynił się do upadku systemów komunistycznych w państwach bloku wschodniego. Zapoczątkowały to wydarzenia w Polsce z roku 1989: w kwietniu nastąpiło zalegalizowanie związków zawodowych, a w czerwcu odbyły się pierwsze częściowo wolne wybory. Po tych wydarzeniach, podobne zmiany ustrojowe rozpoczęły się w innych państwach, m.in.: aksamitna rewolucja na Czechosłowacji, Trójkątny Stół na Węgrzech czy Okrągły Stół w Bułgarii. W tym czasie, ówczesny przywódca ZSRR, Michaił Gorbaczow odwiedził Jana Pawła II w Watykanie, jako pierwszy władca tego kraju w historii. Dwa lata później, kiedy Gorbaczow był już prezydentem, Związek Radziecki rozpadł się.

Lata 1989–2000

Jeszcze w roku 1990, dzięki dobrym relacjom z Gorbaczowem, Stolica Apostolska nawiązała stosunki dyplomatyczne z Federacją Rosyjską. Zarazem jego ustalenia z prezydentem USA Billem Clintonem, doprowadziły do ustalenia w 1994 roku stanowiska ws. wspólnego działania Stanów Zjednoczonych i Watykanu, na rzecz pokoju na świecie. Zaowocowało to kolejnym wystąpieniem przed Zgromadzeniem Ogólnym Narodów Zjednoczonych (w 1995), gdzie Jan Paweł II zaapelował o „uwolnienie przyszłości polityki i ludzi od obciążenia cynizmem. Ponadto, ze względu na dobre stosunki z wyznawcami judaizmu, w 1993 Stolica Apostolska uznała państwo Izrael.

Lata 90. były kolejną dekadą naznaczoną licznymi pielgrzymkami, choć z powodu operacji stawu biodrowego w 1994, papież musiał nieco ograniczyć swoją działalność misyjną. Jeszcze w 1992 odbył podróż do Afryki, gdzie senegalskim Domu Niewolników na Gorée modlił się o przebaczenie dla handlarzy czarnoskórej ludności, którzy sprzedawali niewolników do pracy przy zbiorach kawy i bawełny. W latach 1995-1996 odbył też pielgrzymki do państw Ameryki Środkowej i Centralnej, a także na Filipiny – największego katolickiego państwa Azji.

Początek dekady to także starania papieża o pokój na świecie – zwłaszcza w ogarniętych wojnami domowymi państwach afrykańskich oraz sytuacji na Bałkanach. Niektóre papieskie działania pozostawały jednak bez odpowiedzi, jak choćby apele o zaprzestanie wojen w Zatoce Perskiej oraz o zniesienie embarga na Kubę. Prawdopodobnie dzięki takiemu stanowiku, kiedy w 1998 wizytował ten kraj został ciepło przyjęty przez komunistycznego prezydenta Fidela Castro, co doprowadziło do większej akceptacji kubańskiego Kościoła katolickiego przez władze.

W tym czasie Jan Paweł II zadbał także o reformę Kościoła. Jeszcze pod koniec lat 80. zreformował Kurię Rzymską a w 1992 wydał nowy Katechizm Kościoła Katolickiego. Siedem lat później poparł działania na rzecz ochronę środowiska naturalnego, uznając, że niszczenie środowiska może być grzechem ciężkim.

Jubileusz Roku 2000

Od początku pontyfikatu planem Papieża było wprowadzić Kościół w nowe tysiąclecie. Z okazji roku milenijnego, postanowił uczcić to wprowadzając obchody Roku Jubileuszowego. Obchody poprzedziły jedne z ważniejszych wydarzeń pontyfikatu pod względem dialogu z innymi religiami. W marcu 2000 papież odbył pielgrzymkę do Ziemi Świętej i spotkał się w Jerozolimie z premierem Izraela Ehudem Barakiem. W trakcie pielgrzymki papież odwiedził m.in. instytut Jad Waszem, poświęcony ofiarom Holocaustu, a także modlił się przy Ścianie Płaczu.

Lata 2000–2005

W ostatnich latach pontyfikatu, Jan Paweł II musiał ograniczyć swoją aktywność, ze względu na stan zdrowia. Postępująca choroba Parkinsona oraz przebyte w latach 90. operacje, znacznie nadszarpnęły zdrowie papieża i zmusiły do mniejszej ilości pielgrzymek, jednak pomimo tego nie rozważał możliwości rezygnacji. Od 2003 roku jego stan nie pozwolił mu już poruszać się w pozycji stojącej, więc pokazywał się publicznie wyłącznie siedząc.

Od 14 marca 2004 roku pontyfikat Jana Pawła II jest uznawany za najdłuższy, po pontyfikacie św. Piotra i bł. Piusa IX. Był papieżem przez 26 i pół roku (9666 dni). Długość jego pontyfikatu podkreśla także kontrast z papiestwem jego poprzednika Jana Pawła I, który papieżem był jedynie 33 dni. Osobistym sekretarzem Jana Pawła II przez cały pontyfikat był Stanisław Dziwisz, od 2006 kardynał. Jego drugim osobistym sekretarzem był natomiast Mieczysław Mokrzycki.

Pielgrzymki

Charakterystycznym elementem pontyfikatu Jana Pawła II były podróże zagraniczne. Odbył ich 104, odwiedzając wszystkie zamieszkane kontynenty. W wielu miejscach, które odwiedził, nigdy przedtem nie postawił stopy żaden papież. Był m.in. pierwszym papieżem, który odwiedził Wielką Brytanię (od roku 1534 Kościół Anglii nie uznaje władzy zwierzchniej Stolicy Apostolskiej) jest też pierwszym w historii papieżem, który odwiedził Biały Dom oraz jest też pierwszym papieżem, który odwiedził Sejm RP. Mimo wielu zabiegów nie udało mu się jednak odbyć pielgrzymki do Rosji, prawdopodobnie ze względu na niechęć ze strony patriarchatu moskiewskiego, który zarzuca Watykanowi prozelityzm.

Jan Paweł II jako papież najwięcej razy odwiedził m.in. Polskę (8 razy), USA (7 razy), Francję (7 razy) oraz z spotkaniami z młodzieżą na Światowych Dniach Młodzieży (9 razy).

Podróże apostolskie do Polski:

Jan Paweł II odbył także blisko 100 podróży na terenie Włoch (najważniejsze z nich):

Beatyfikacje i kanonizacje

Podczas swojego pontyfikatu, Jan Paweł II beatyfikował i kanonizował o wiele więcej osób niż jakikolwiek poprzedni papież. Ogłosił błogosławionymi w sumie 1338 ludzi, a świętymi 482 osoby, podczas 51 uroczystości.

Nominacje kardynalskie

Jan Paweł II kreował 231 kardynałów, na dziewięciu konsystorzach. Mianował także jednego kardynała in pectore – jego nazwisko nigdy nie zostało ujawnione.

Ostatnie lata

Choroba i śmierć

Jan Paweł II od 1992 r. cierpiał na postępującą chorobę Parkinsona. Mimo licznych spekulacji i sugestii ustąpienia z funkcji, które nasilały się w mediach zwłaszcza podczas kolejnych pobytów papieża w szpitalu, pełnił ją aż do śmierci. W lipcu 1992 przeszedł operację w celu usunięcia guza nowotworowego na jelicie grubym. Jego długoletnie zmagania z chorobą i ze starością były osobistym przykładem głoszonych na ten temat poglądów, w których podkreślał godność ludzkiego cierpienia i odnosił je do męki Chrystusa. 13 maja 1992 papież, w 11. rocznicę zamachu, ustanowił Światowy Dzień Chorego.

Nagłe pogorszenie stanu zdrowia papieża rozpoczęło się 1 lutego 2005. Przez ostatnie dwa miesiące życia Jan Paweł II wiele dni spędził w szpitalu i nie udzielał się publicznie. Przeszedł grypę oraz zabieg tracheotomii, wykonany z powodu niewydolności oddechowej.

W czwartek 31 marca tuż po godzinie 11, gdy Jan Paweł II udał się do swej prywatnej kaplicy, wystąpiły u niego silne dreszcze, ze wzrostem temperatury ciała do 39,6 °C. Był to początek wstrząsu septycznego połączonego z zapaścią sercowo-naczyniową. Czynnikiem wywołującym była infekcjadróg moczowych w osłabionym chorobą Parkinsona i niewydolnością oddechową organizmie.

Uszanowano wolę papieża, który chciał pozostać w domu. Podczas mszy przy jego łożu, którą Jan Paweł II koncelebrował z przymkniętymi oczyma, kardynał Marian Jaworski udzielił mu sakramentu namaszczenia. 2 kwietnia, w dniu śmierci, o godzinie 7:30 rano, papież zaczął tracić przytomność, a późnym porankiem przyjął jeszcze watykańskiego sekretarza stanu kardynała Angelo Sodano. Później tego samego dnia doszło do gwałtownego wzrostu temperatury. Około godziny 15.30 bardzo słabym głosem papież powiedział: „Pozwólcie mi iść do domu Ojca”. O godzinie 19 wszedł w stan śpiączki, a monitor wykazał postępujący zanik funkcji życiowych. Osobisty lekarz papieski Renato Buzzonetti stwierdził śmierć papieża Jana Pawła II o godzinie 21:37 czasu miejscowego, a elektrokardiograf wyłączono po 20 minutach od tej chwili. Zmarł po zakończeniu Apelu Jasnogórskiego, w pierwszą sobotę miesiąca i wigilię Święta Miłosierdzia Bożego, w 9666. dniu swojego pontyfikatu. W ciągu ostatnich dwóch dni życia nieustannie towarzyszyli mu wierni z całego świata, śledząc na bieżąco wiadomości dochodzące z Watykanu oraz trwając na modlitwie w jego intencji.

Po otrzymaniu zgody kardynała kamerlingaEduarda Somalo 3 kwietnia 2005 zabalsamowane ciało Jana Pawła II umieszczono na katafalku, ubrano w ozdobne szaty papieskie i wystawiono na widok publiczny w Sali Klementyńskiej Pałacu Apostolskiego. Następnego dnia zostały przeniesione do Bazyliki Świętego Piotra, gdzie były dostępne dla delegacji państwowych i pielgrzymów przybyłych na obrzędy pogrzebowe.

Pogrzeb

Pogrzeb Jana Pawła II odbył się w piątek 8 kwietnia 2005 r. Trumnę z prostych desek z drewna cyprysowego (symbolu nieśmiertelności) ustawiono wprost na rozłożonym na bruku placu Św. Piotra dywanie. Mszy świętej koncelebrowanej przez kilka tysięcy kardynałów, arcybiskupów, biskupów i patriarchów katolickich Kościołów wschodnich przewodniczył dziekan kolegium, kardynał Joseph Ratzinger (który 11 dni później został następcą zmarłego papieża). Uczestniczyło w niej na placu Św. Piotra ok. 300 tysięcy wiernych oraz 200 prezydentów i premierów, a także przedstawiciele różnych religii światowych, w tym duchowni islamscy i żydowscy. Wielu zgromadzonych na uroczystości ludzi miało ze sobą transparenty z włoskim napisem santo subito („święty natychmiast”). W całym Rzymie przed ekranami rozstawionymi w wielu miejscach miasta zgromadziło się 5 mln ludzi, w tym ok. 1,5 mln Polaków.

Procesji z trumną przewodniczył kardynał kamerling, Eduardo Martínez Somalo. W krypcie Jana XXIII w Grotach Watykańskich trumnę złożono w drugiej, cynkowej, którą szczelnie zalutowano, a tę w trzeciej, wykonanej z drewna orzechowego. Do trumny został włożony woreczek z medalami wybitymi w czasie pontyfikatu Jana Pawła II oraz umieszczony w ołowianym pojemniku akt, który zawiera najważniejsze fakty z okresu jego pontyfikatu. Trumny zostały opatrzone watykańskimi pieczęciami. W złożeniu trumny uczestniczyli jedynie najbliżsi współpracownicy papieża, arcybiskupi Stanisław Dziwisz i Piero Marini.

Grobowiec Jana Pawła II początkowo był umiejscowiony w krypcie w podziemiach Bazyliki Świętego Piotra, w pobliżu miejsca, gdzie według tradycji ma znajdować się grobowiec św. Piotra.

W ramach uroczystości związanych z beatyfikacją 29 kwietnia 2011 w obecności kardynała Tarcisio Bertone dokonano otwarcia grobu i wyjęcia z niego trumny z ciałem papieża Jana Pawła II. Następnie trumna bez otwierania została wystawiona na widok publiczny w Bazylice Świętego Piotra, gdzie odwiedził ją m.in. papież Benedykt XVI.

Po uroczystościach związanych z beatyfikacją Jana Pawła II, 2 maja 2011 trumna ze szczątkami Jana Pawła II została złożona w Kaplicy Świętego Sebastiana Bazyliki Świętego Piotra, tuż za słynną Pietą watykańskąMichała Anioła. Trumnę przykryto płytą z białego marmuru, na której widnieje napis: „Beatus Ioannes Paulus PP. II”. Nowy grób został udostępniony dla wiernych o godz. 7.00 3 maja 2011. Poprzednia płyta nagrobna, po obrzędach beatyfikacyjnych w 2011, została przewieziona do Krakowa i spoczywa tam w łagiewnickim Sanktuarium Błogosławionego Jana Pawła II stanowiącym część Centrum Jana Pawła II „Nie lękajcie się”.

Procesy wyniesienia na ołtarze

Proces beatyfikacyjny

13 maja 2005 papież Benedykt XVI zezwolił na natychmiastowe rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego Jana Pawła II, udzielając dyspensy od pięcioletniego okresu oczekiwania od śmierci kandydata, jaki jest wymagany przez prawo kanoniczne. Od momentu zezwolenia na rozpoczęcie procesu beatyfikacyjnego Janowi Pawłowi II przysługuje tytuł Sługi Bożego. Formalnie proces rozpoczął się 28 czerwca 2005, kiedy zaprzysiężeni zostali członkowie trybunału beatyfikacyjnego. Postulatorem procesu został polski ksiądz Sławomir Oder.

2 kwietnia 2007 zakończyła się faza diecezjalna procesu. Wszystkie akta zostały przekazane do watykańskiej Kongregacji ds. kanonizacyjnych. 19 grudnia 2009 papież Benedykt XVI podpisał dekret o heroiczności cnót Jana Pawła II.

Podczas przygotowań do procesu beatyfikacyjnego dwie osoby zeznały, że Jan Paweł II regularnie się biczował w akcie pokuty za grzechy. Zeznała tak polska zakonnica Tobiana Sobótka z zakonu Najświętszego Serca Jezusowego, której spisane zeznania odnalazła komisja analizująca życie papieża. Te doniesienia potwierdził także były papieski sekretarz z lat 80., pochodzący z Konga biskup Emery Kabongo, który stwierdził także m.in., że papież umartwiał się w szczególności zaraz przed wyświęcaniem biskupów i kapłanów. Rzecznik prasowy Watykanu nie skomentował tych informacji, tłumacząc, że wszystkie dokumenty są utajnione do czasu ukończenia ostatecznego raportu.

12 stycznia 2011 komisja Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych zaaprobowała cud za wstawiennictwem Jana Pawła II mający polegać na uzdrowieniu francuskiej zakonnicy Marie Simon-Pierre Normand. Zgodnie z konstytucją apostolską Jana Pawła II Divinus perfectionis Magister z 1983 r., ustalającą nowe zasady postępowania kanonizacyjnego, orzeczenie Kongregacji zostało przedstawione papieżowi, który ma wyłączne prawo decyzji o kościelnym kulcie publicznym sług Bożych.

14 stycznia 2011 papież Benedykt XVI podpisał dekret o cudzie, wyznaczył na dzień 1 maja 2011, w Święto Miłosierdzia Bożego, beatyfikację papieża Jana Pawła II. Tego dnia ok. godz. 10:40 nastąpiła beatyfikacja Jana Pawła II podczas uroczystej mszy świętej na placu Św. Piotra w Rzymie. Nabożeństwo prowadził papież Benedykt XVI, a uczestniczyło w nim wiele zagranicznych delegacji. Liczba wiernych uczestniczących w nabożeństwie była szacowana przez włoską policję na milion osób, w tym kilkadziesiąt tysięcy Polaków. Kongregacja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów ogłosiła, że dniem wspomnienia liturgicznego bł. Jana Pawła II będzie 22 października – data inauguracji pontyfikatu w 1978.

Proces kanonizacyjny

Dnia 5 lipca 2013 papież Franciszek wydał dekret w sprawie cudu za wstawiennictwem bł. Jana Pawła II. Cudem tym, jak poinformował ks. Federico Lombardi, jest zatwierdzone przez lekarzy i teologów z Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych i niewytłumaczalne z punktu widzenia medycznego, uzdrowienie kobiety z Kostaryki, cierpiącej na nieoperacyjnego tętniaka mózgu. Kobieta, oglądając beatyfikację Jana Pawła II, zaczęła do niego się modlić, po czym doznała nagłego uzdrowienia. Data kanonizacji obu papieży została ujawniona na konsystorzu, który odbył się 30 września. Tego dnia papież Franciszek spotkał się z kardynałami ze świata i wyznaczył na dzień 27 kwietnia 2014 (Niedziela Miłosierdzia Bożego) kanonizację dwóch papieży: Jana Pawła II i Jana XXIII. Będzie to pierwsza podwójna kanonizacja papieży w XXI wieku i zarazem pierwsza kanonizacja głowy Kościoła od czasu kanonizacji Piusa X w 1954.

Dokumenty papieskie

Encykliki Jana Pawła II

Encykliki to najważniejsze i podstawowe dokumenty papieskie. Jan Paweł II pisał je po polsku, jednak oficjalny charakter miała zawsze wersja łacińska tekstu, która służyła do dalszych przekładów na języki nowożytne. Zgodnie z tradycją kościelną tytuł encykliki tworzą pierwsze słowa jej oficjalnego tekstu. Poniżej podano w nawiasie tłumaczenie tytułu na podstawie polskiego tekstu (niekiedy Jan Paweł II nadawał encyklice także podtytuł). Podczas pontyfikatu papież wydał 14 encyklik:

  1. Redemptor hominis (Odkupiciel człowieka) – 4 marca 1979. Pierwsza encyklika Jana Pawła II (przyjęta z wielkim zainteresowaniem i z aprobatą), zarazem pierwsza z cyklu trynitarnego, podejmującego nową interpretację Boga jako Trójcy Świętej. Temat: Jezus Chrystus jako Syn Boży. Analiza „Boskiego” oraz „ludzkiego wymiaru Odkupienia”, w tym ofiary Chrystusa na krzyżu jako przejawu miłości do każdej osoby, co ukazuje godność ludzką. Słynne zdanie: „Człowiek nie może żyć bez miłości” (a jest nią finalnie Bóg). Encyklikę interpretowano jako manifest personalizmu i humanizmu chrześcijańskiego.

  2. Dives in misericordia (Bogaty w Miłosierdziu), podtytuł: O Bożym Miłosierdziu – 30 listopada 1980. Druga encyklika trynitarna. Temat: Bóg-Ojciec. Analiza miłosierdzia jako najwyższego przymiotu Stwórcy: przejawu Jego miłości do każdej osoby ludzkiej, co umacnia jej godność. Osobny rozdział zawiera interpretację egzystencjalnąprzypowieści o synu marnotrawnym (Łk 15,11-32). W interpretacjach wskazywano związek z Dzienniczkiem św. Faustyny Kowalskiej, którego wizję Miłosierdzia Bożego papież analitycznie i twórczo rozwinął.

  3. Laborem exercens (Z pracy), podtytuł: O pracy ludzkiej – 14 września 1981.

  4. Slavorum apostoli (Apostołowie Słowian), podtytuł: Na 1100 rocznicę dzieła ewangelizacji Św. Cyryla i Metodego – 2 czerwca 1985.

  5. Dominum et vivificantem (Pana i Ożywiciela), podtytuł: O Duchu Świętym w życiu Kościoła i świata – 18 maja 1986. Trzecia encyklika trynitarna. Temat: Duch Święty. Studium unaoczniania się Boga jako osobowej miłości. Analiza pojęć biblijnych („ruah”, „nefesh”, „Parakletos”). Duch Święty zapowiedziany przez Chrystusa w toku Ostatniej Wieczerzy jako osobowe tchnienie miłości Boga ku ludziom, przenikające świat. „Grzech” jako akt wolnej woli człowieka: zamknięcie na ducha miłości.

  6. Redemptoris Mater (Matka Odkupiciela), podtytuł: Błogosławiona Maryja Dziewica w życiu pielgrzymującego Kościoła – 25 marca 1987.

  7. Sollicitudo rei socialis (Społeczna troska), podtytuł: Społeczna troska – 30 grudnia 1987.

  8. Redemptoris missio (Misja Odkupiciela), podtytuł: O stałej aktualności posłania misyjnego – 7 grudnia 1990.

  9. Centesimus annus (Stulecie), podtytuł: W stulecie encykliki Leona XIII „Rerum Novarum” – 1 maja 1991.

  10. Veritatis splendor (Blask prawdy), podtytuł: Podstawowe problemy nauczania moralnego Kościoła – 6 sierpnia 1993.

  11. Evangelium Vitae (Ewangelia życia), podtytuł: O wartości i nienaruszalności życia ludzkiego – 25 marca 1995.

  12. Ut unum sint (tytuł zachowany w tekście polskim w wersji łacińskiej; sens: Aby byli jedno), podtytuł: O działalności ekumenicznej – 25 maja 1995.

  13. Fides et ratio (Wiara i rozum), podtytuł: O relacjach między wiarą a rozumem – 14 września 1998.

  14. Ecclesia de Eucharistia (Kościół dzięki Eucharystii), podtytuł: Eucharystia w życiu Kościoła – 17 kwietnia 2003.

Listy apostolskie

Jan Paweł II napisał ponad 40 listów apostolskich:

  1. Rutilans Agmen 8 maja 1979

  2. Patres Ecclesiae 2 stycznia 1980

  3. Amantissima Providentia 29 kwietnia 1980

  4. Sanctorum Altrix 11 lipca 1980

  5. Egregiae Virtutis 31 grudnia 1980

  6. A Concilio Constantinopolitano I 25 marca 1981

  7. Salvifici Doloris 11 lutego 1984

  8. Redemptionis Anno 20 kwietnia 1984

  9. Les Grands Mystčres 1 maja 1984

  10. Dolentium Hominum 11 lutego 1985

  11. Dilecti Amici 31 marca 1985

  12. Augustinum Hipponensem 28 sierpnia 1987

  13. Sescentesima Anniversaria 5 czerwca 1987

  14. Spiritus Domini 1 sierpnia 1987

  15. Duodecimum Saeculum 4 grudnia 1987

  16. Euntes In Mundum Universum 25 stycznia 1988

  17. Mulieris Dignitatem 15 sierpnia 1988

  18. Vicesimus Quintus Annus 4 grudnia 1988

  19. List Apostolski z okazji pięćdziesiątej rocznicy wybuchu II wojny światowej 27 sierpnia 1989

  20. List Apostolski o sytuacji w Libanie 7 września 1989

  21. List Apostolski na stulecie ‚Opera di San Pietro Apostolo’ 1 października 1989

  22. List Apostolski na pięćsetlecie ewangelizacji Nowego Świata 29 czerwca 1990

  23. List do Kościoła w Polsce w związku z ustanowieniem nowej organizacji kościelnej 25 marca 1992

  24. Ordinatio Sacerdotalis 22 maja 1994

  25. Tertio Millennio Adveniente 10 listopada 1994

  26. Orientale Lumen 2 maja 1995

  27. List Apostolski na 400-setlecie Unii Brzeskiej 12 listopada 1995

  28. List Apostolski na 350 lecie Unii Użgorodzkiej 18 kwietnia 1996

  29. Operosam Diem 1 grudnia 1996

  30. Laetamur Magnopere 15 sierpnia 1997

  31. Divini Amoris Scientia 19 października 1997

  32. Dies Domini 31 maja 1998

  33. Inter Munera Academiarum 28 stycznia 1999

  34. 300-letnia rocznica unii Greckokatolickiego Kościoła Rumunii z Kościołem Rzymskim 20 lipca 2000

  35. Novo millennio ineunte (6 stycznia 2001)

  36. Z okazji 1700-letniej rocznicy „Chrztu Armenii” 17 lutego 2001

  37. List Apostolski do Katolików z Węgier na zakończenie „Millennium Węgierskiego” 25 lipca 2001

  38. Misericordia Dei o pewnych aspektach sprawowania Sakramentu Pojednania 2 maja 2002

  39. Rosarium Virginis Mariae o Różańcu Świętym 16 października 2002

  40. Spiritus et Sponsa – z okazji czterdziestej rocznicy ogłoszenia Konstytucji Sacrosanctum Concilium o Liturgii Świętej 4 grudnia 2003

  41. Mane nobiscum Dominetekst listu na Wikiźródłach – z okazji Roku Eucharystii (X-2004 – X-2005) ogłoszony 7 października 2004 r.

  42. Il rapido sviluppo 24 stycznia 2005

Adhortacje apostolskie

Jan Paweł II wydał 14 adhortacji apostolskich:

  1. Catechesi Tradendae – O katechizacji w naszych czasach – 1979.

  2. Familiaris Consortio – O zadaniach rodziny chrześcijańskiej w świecie współczesnym – 1981.

  3. Redemptionis Donum – O konsekracji zakonnej w świetle tajemnicy odkupienia – 1984.

  4. Reconciliatio et Paenitentia – O pojednaniu i pokucie w dzisiejszym posłannictwie Kościoła – 1984.

  5. Christifideles Laici – O powołaniu i misji świeckich w Kościele i w świecie dwadzieścia lat po Soborze Watykańskim II – 1988.

  6. Redemptoris Custos – O świętym Józefie i jego posłannictwie w życiu Chrystusa i Kościoła – 1989.

  7. Pastores Dabo Vobis – O formacji kapłanów we współczesnym świecie – 1992.

  8. Ecclesia in Africa – O Kościele w Afryce – 1995.

  9. Vita Consecrata – O życiu konsekrowanym i jego misji w Kościele i w świecie – 1996.

  10. Ecclesia in America – O Kościele w Ameryce – 1999.

  11. Ecclesia in Asia – O Kościele w Azji – 1999.

  12. Ecclesia in Oceania – O Kościele w Oceanii – 2001.

  13. Ecclesia in Europa – O Kościele w Europie – 2003.

CZĘŚĆ II

JAN PAWEŁ II W SZCZECINIE

Szczecin, dnia 7 czerwca 2002 r.

Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa

Zygmunt Kamiński

Arcybiskup Metropolita

Szczecińsko Kamieński

 

Ojciec Święty pośród nas!

 

Rok 2002 jest bogaty w rocznice i wydarzenia, które zmieniły i dalej zmieniają oblicze naszej Pomorskiej Ziemi. W tym roku, 28 czerwca, mija 30 lat od utworzenia diecezji szczecińsko-kamieńskiej. Fakt ten normalizował życie religijne w strukturze administracyjnej Kościoła nad Odrą i Bałtykiem.

Ukoronowaniem wysiłków moich poprzedników: ks. abp. Jerzego Stroby i ks. abp. Kazimierza Majdańskiego było podniesienie diecezji szczecińsko-kamieńskiej do rangi metropolii, obejmującej swym zasięgiem ościenne diecezje: zielonogórsko-gorzowską i koszalińsko-kołobrzeską. Dokonało się to na mocy bulli Totus Tuus Poloniae Populus wydanej przez papieża Jana Pawła II, 25 marca 1992 r. Pierwszym metropolitą szczecińsko-kamieńskim został ks. abp Marian Przykucki.

W centrum tych wielkich wydarzeń, z całą pewnością, znajduje się wizyta Ojca św. Jana Pawła II w Szczecinie. I chociaż związki pomorskiej ziemi z papiestwem przez fakt immediacji średniowiecznego biskupstwa kamieńskiego do Stolicy Apostolskiej były bardzo ścisłe, to jednak dopiero 11 czerwca 1987 r. Jego Świątobliwość przybył na Ziemię Szczecińską. Tym radośniejszy to fakt, że uczynił to Nasz Wielki Rodak i Autorytet moralny świata.

Niniejsza publikacja sięgająca do niezapomnianych wydarzeń i przesłania papieskiej wizyty w Szczecinie wprowadza czytelnika w historię i atmosferę tych chwil, które legły u podstaw zmieniającego się oblicza polskiej ziemi.

Będąc pośród nas Ojciec Święty wskazał małżonkom, że nie ma skuteczniejszej drogi odrodzenia społeczeństw, jak zdrowe rodziny. Zwracając się zaś do przyszłych kapłanów wskazał na seminarium, jako źrenicę całego Kościoła, całej wspólnoty ludu Bożego, przez którą patrzymy i zmierzamy ku przyszłości.

Prosimy Boga, aby nasza tutaj obecność nad Odrą i Bałtykiem była pod tchnieniem Ducha Świętego, Który umacniając nas w chrzcie św. i bierzmowaniu pozwoli nam prowadzić dzieło Nowej Ewangelizacji.

 

Dnia 11 czerwca 2002 r. minęło 15 lat od pobytu Ojca Świętego Jana Pawła II w Szczecinie. W historii Pomorza Zachodniego było to wydarzenie bez precedensu. Co prawda, w wiekach średnich biskupstwo kamieńskie było wprost podległe Stolicy Apostolskiej, przez co zainteresowanie papieży tą jednostką administracji kościelnej było większe, ale nigdy nie doczekało się osobistych odwiedzin widzialnej Głowy Kościoła. Dlatego też możliwość wspólnego spotkania się zmobilizowała mieszkańców do tego, aby w pełni odsłonić piękno i bogactwo tego rejonu Polski, ukazać głębię i szlachetność serc obecnych Pomorzan. Zresztą już biograf św. Ottona z Bambergu Herbord (zm. 1169 r.) w dziele Dialogus de Vita Ottonis Episcopi Babenbergensis tak pisał o mieszkańcach Pomorza Zachodniego: […] nie znajdziesz między nimi złodziei albo oszustów […]. Bardzo się dziwili, widząc, że tobołki nasze i skrzynie są pozamykane. Oni odzież swoją, pieniądze i wszelkie cenności trzymają w beczkach lub stągwiach zaledwie przykrytych. Nie obawiają się żadnego podstępu, bo go sami nie uprawiają […]. Natomiast Franz Kugler w 1840 r. we wstępie do swojej pracy Historia Sztuki Pomorskiej, tak scharakteryzował lud pomorski: Być może, że natura ludu pomorskiego nie jest tak zorganizowana, jak niektórych innych plemion; z pewnością nie wynika jednak z tego, aby brak mu było wyczucia piękna czy poezji, które życiu nadają jego szlachetny kształt. Może nie posiadał on dość siły, aby wznieść się na wyżyny. Jednak ten duch pełen poezji przeniknął całą historię Pomorza.

Przygotowania do spotkania z Papieżem objęły całość życia mieszkańców tych terenów. W ich ramach rozważano powojenne dzieje Szczecina i jego ludności. Szczecin – stolica regionu Pomorza Zachodniego, w przededniu wizyty Ojca św. liczył 400 tysięcy mieszkańców, w ponad milionowej rzeszy diecezjan biskupstwa szczecińsko-kamieńskiego. Ludność tego regionu w 75 proc. zamieszkiwała 36 miast. Należy zaznaczyć i to, że Pomorze Zachodnie jest terenem turystycznym i wypoczynkowym. Jednak Szczecin na tym tle jawił się i jawi się, jako miasto przede wszystkim morskie i robotnicze.

W samym Szczecinie istniało wówczas wiele branżowych przedsiębiorstw, m.in. pięć stoczni, zespół portowy Szczecin-Świnoujście, Polska Żegluga Morska, Przedsiębiorstwo Połowów Dalekomorskich i Usług Rybackich „Gryf”. Wielu szczecinian pracowało w przemyśle chemicznym, hutniczym, energetycznym, mechanicznym, spożywczym, odzieżowym. Praktycznie bez wcześniejszych tradycji rozwijało się środowisko szczecińskiej inteligencji — zwłaszcza silne środowisko lekarskie ze znaną i cenioną nie tylko w kraju Pomorską Akademią Medyczną. Tutaj działa Politechnika, Akademia Rolnicza, Wyższa Szkoła Morska i utworzony w 1986 r. Uniwersytet Szczeciński. W Szczecinie miały miejsce wydarzenia tragicznego protestu robotniczego w grudniu 1970 r. Tutaj z taką godnością i spokojem przeprowadzono strajk w sierpniu 1980 r., który w połączeniu ze strajkami w Gdańsku i Gdyni, zaowocował powstaniem NSZZ „Solidarność”. Wraz z całą Polską Szczecin przeżył tragedię stanu wojennego, dając i wówczas przez sposób społecznego oporu świadectwo swej dojrzałości.

Całą tę trudną sytuację społeczną objęła duszpastersko młoda diecezja, powołana do życia przez papieża Pawła VI bullą Episcoporum Poloniae Coetus z 28 czerwca 1972 r. Przejęła ona niemały dorobek apostolskiej administracji gorzowskiej: w 1972 r. istniało tutaj 119 parafii, wobec 20. w roku 1946. Niemniej, struktury Kościoła lokalnego trzeba było tworzyć niemal od podstaw:zorganizować kurię biskupią, seminarium duchowne, sąd biskupi, kapituły, różne rady. Trzeba było odbudować i zbudować kościoły i zespoły sakralne. W tej pracy Kościół szczecińsko-kamieński dawno wyszedł z okresu pionierskiego. Cała zasadnicza struktura Kościoła istniała już w przededniu wizyty papieża; 24 marca 1981 r. zostało erygowane seminarium duchowne, powstała siedziba kurii biskupiej i sądu biskupiego. Ale budowanie ciągle trwa: powstają nowe parafie i grupy duszpasterskie. Działają: duszpasterstwo i poradnictwo rodzinne, apostolstwo chorych, duszpasterstwo akademickie, pracownicze, nauczycieli, służby zdrowia, ludzi morza, kolejarzy, wczasowiczów, Dom Samotnej Matki. W działaniu szuka swej specyficznej drogi Szczeciński Klub Katolików. Poza tym obrastają tradycją formy i działania duszpasterskie: rekolekcje dla inteligencji prowadzone w Wielkim Tygodniu przez biskupa diecezjalnego, centralna procesja Bożego Ciała i procesja na cmentarz w dniu Wszystkich Świętych, Msze św. z nauczaniem społecznym odprawiane w katedrze przez Pasterza diecezji w każdą rocznicę podpisania porozumień sierpniowych 30 sierpnia 1980 r. i tragicznych wydarzeń 17 grudnia 1970 r., pielgrzymki na Jasną Górę — piesza w lipcu i sierpniu, diecezjalna we wrześniu, maturzystów przed Niedzielą Palmową. Odbywają się pielgrzymki młodzieżowe i grup zawodowych do katedry. Rokrocznie odbywają się Szczecińskie Dni Katechetyczne, kursy dla lektorów, kursy organistowskie.

Rozwojowi duchowemu Pomorza sprzyjają wielkie święta diecezjalne: uroczystość 850-lecia chrztu Pomorza Zachodniego obchodzona 7 i 8 września 1974 r., dwukrotne Nawiedzenie Obrazu Jasnogórskiego (I: od 22-28 kwietnia 1982 r., II: 21-28 lipca 1983 r.), uroczystości 40-lecia powrotu (20-23 czerwca 1985 r.) Kościoła katolickiego na Pomorze Zachodnie.

Przygotowania bezpośrednie dotyczyły głównie miejsc spotkania Najczcigodniejszego Gościa z wiernymi Ziemi Pomorskiej i wzajemnej koordynacji służb porządkowych miejskich i kościelnych (do służby w Kościelnych Służbach Porządkowych powołano 6 915 osób). Pierwsze spotkanie Komitetu Organizacyjnego odbyło się już 5 stycznia 1987 roku. Należy również wspomnieć o służbie zdrowia, która wystawiła 2804 lekarzy i pielęgniarek (ze strony Kościoła było 200 noszowych) oraz przygotowała 210 karetek pogotowia i 1400 łóżek (podczas wizyty Ojca Świętego udzielono 5 786 porad oraz 26 osób hospitalizowano). Sam przyjazd Ojca Świętego do Szczecina nastręczał wiele problemów ze strony zarówno ówczesnych władz centralnych, jak i z powodu oburzenia opinii międzynarodowej, Skoro na trasie papieskiej pielgrzymki pojawił się już Gdańsk, to po co jeszcze Szczecin? Wiele problemów wiązało się również z wyznaczeniem miejsca w Szczecinie. Owszem były propozycje, aby spotkanie odbyło się na lotnisku w Szczecinie-Dąbiu, ewentualnie w Wołczkowie albo w Skolwinie. Jednak zdecydowana postawa biskupa Kazimierza Majdańskiego spowodowała, że spotkanie odbyło się na Jasnych Błoniach, a więc w centrum miasta – na lewym brzegu Odry.

Również oczekujący na Ojca Świętego szczecinianie wyrażali swoje różne pragnienia, zarówno co do budowy ołtarza, jak i treści duchowych: […] Bardzo podoba mi się ołtarz, zwłaszcza jego umiejscowienie na tle trzech orłów, symbolizujących trzy pokolenia Polaków […]. Ktoś inny powiedział: […] Wspaniałe jest to połączenie motywów religijnych (ołtarz) i patriotycznych (pomnik). Wspaniale ze sobą obie rzeczywistości harmonizują, symbolizując równocześnie to, czego pewnie najbardziej oczekujemy: pojednania narodowego, poszanowania praw społeczeństwa wierzącego i jego tradycji religijnych […]. Wyrażano też pragnienia duchowe: […] Bardzo liczymy, że Papież pomoże nam osiągnąć jakąś jedność, porozumienie w narodzie. Bez tego giniemy […]. I jeszcze […] Bardzo czekamy na duchową odnowę; każde spotkanie z Papieżem przynosi coś, czego się nie spodziewamy, zupełnie nieoczekiwane łaski. Chcemy być na to otwarci […]. Również ta wypowiedź jest znamienna: […] Przyniesie nam ta wizyta jakiś spokój ducha. Jeśli ktoś wierzy w Boga, z pewnością mocno to przeżyje. Czy słowo Papieża poskutkuje? Od lat mówi się w Kościele o rodzinie, o rozwodach, o przerywaniu ciąży – i nic się nie zmienia. Ale może autorytet Ojca św. poskutkuje […].

Tak przygotowani mieszkańcy Pomorza Zachodniego z wielka radością i entuzjazmem powitali Ojca Świętego u siebie. Najdostojniejszy Gość był w Szczecinie zaledwie 7 godzin i 15 minut, ale były to dla wszystkich bardzo wzniosłe chwile. Papież z różnymi grupami szczecinian spotkał się w trzech miejscach: na Jasnych Błoniach, w seminarium duchownym i w bazylice katedralnej.

 

ŚWIĘTE OCZEKIWANIE

 

List pasterski Ks. Bpa Kazimierza Majdańskiego odczytany

podczas wszystkich mszy św. w v niedzielę wielkanocną, 17 maja 1987 r.

 

Rodzino Diecezjalna!

1. Trwamy w świętym oczekiwaniu na wydarzenia, które przeżyjemy z gorącą wiarą i miłością. Niech, za łaską Bożą, obecny List pasterski, ostatni przed Kongresem Eucharystycznym i przyjazdem Ojca Świętego, w tym oczekiwaniu nam pomoże.

Piszę ten List w święto Królowej Polski, 3 maja 1987 roku i proszę pokornie wraz z Wami, Ukochani Diecezjanie, naszą Najświętszą Patronkę, by czuwała nad wszystkim: nad ostatnimi przygotowaniami, nad przeżywaniem samego oczekiwanego dnia i nad owocami tego przeżywania, w sercu każdego z nas i na całym Pomorzu Zachodnim.

2. Wydarzenia, na które czekamy – a więc rozpoczęcie u nas Kongresu Eucharystycznego i przyjazd Ojca świętego – odbędą się, jak wiadomo w czwartek, 11 czerwca. A choć to jest dzień powszedni, w całej naszej diecezji będzie to dzień wolny od pracy. W całej diecezji będzie tego dnia wielkie święto. Tak wielkie, że zapisze się w historii Kościoła na Pomorzu Zachodnim na zawsze.

Nie trzeba się więc lękać, że nam w tym święcie przeszkodzi nakaz pracy: zostało ustalone, że jest to dzień wolny i od pracy, i od zajęć szkolnych. Trzeba nawet powiedzieć więcej: jest to dzień, do którego szczególne prawo mają ludzie bardzo ciężkiej pracy, ze stoczniowcami i pracownikami wszystkich gospodarstw rolnych włącznie. Ojciec Święty przyjeżdża do wszystkich, do całej naszej diecezji. Przybywajcie więc zewsząd, także oczywiście z naszych nadodrzańskich rejonów nadgranicznych, tak nam bardzo drogich, naznaczonych obficie przelaną krwią żołnierzy przybyłych z bliska i z daleka.

3. Inna ważna sprawa – to miejsce naszego świętowania. Już w czasie poprzednich pielgrzymek Ojca Świętego do Ojczyzny odzywały się trwożliwe głosy, że na miejscach spotkań z Ojcem Świętym będzie ciasno, a więc niebezpiecznie. Wprowadziły te pogłoski sporo zamieszania i wyrządziły ludziom niemałe szkody. Już i teraz rozchodzą się wiadomości, że w Szczecinie będzie ciasno. To nieprawda! Szczecin jest nie tylko bardzo pięknym, ale i bardzo rozległym miastem. Jak o tym mówią znane w każdej parafii programy, Ojciec Święty będzie przejeżdżał i odjeżdżał długą trasą przedmiejską i wielu ulicami miasta. A najważniejsze spotkanie odbędzie się wtedy, gdy Ojciec Święty będzie sprawował Najświętszą Ofiarę przy bardzo wysokim i widocznym ze wszystkich stron ołtarzu na Jasnych Błoniach, to znaczy na jednym z najpiękniejszych placów w Polsce, a może i w Europie. Do tego zaś rozległego placu przylega Park Kasprowicza, także rozległy i piękny, przybywajcie więc spokojnie. Przybywajcie i pociągami, także specjalnymi, bo są przewidziane; i autobusami, również specjalnymi, bo są przewidziane; i pojazdami prywatnymi. Ale przybywajcie także w pielgrzymkach pieszych, do których już wielu wśród nas ma dobrą zaprawę.

Niech trud pielgrzymowania i trwania na Jasnych Błoniach zostanie uprzedzony przez tę ofiarną pomoc, o jaką będą niekiedy prosili Wasi duszpasterze, by 11 czerwca był przygotowany jak najgodniej.

Przybywajcie i zajmujcie spokojnie miejsca na Jasnych Błoniach, w parku Kasprowicza i na sąsiednich ulicach. Wszyscy będą wszystko słyszeć. A jeżeliby nawet ktoś nie mógł w każdym momencie wszystkiego widzieć, to przecież tak bywa też w czasie nabożeństw w naszych kościołach. Zachowajmy więc spokój i rozsądek. Zachowajmy świadomość, że Ojciec Święty przyjeżdża do całej diecezji. Wszyscy jesteśmy gospodarzami tej wizyty. Cała więc diecezja niech się ogarnie – we wszystkich miastach i wsiach. Cała niech podąża na to święte spotkanie – ze wszystkich miast i wsi.

A tych, do których się to odnosi, prosimy: Nie róbcie trudności w przygotowaniu i przeprowadzeniu tego największego na polskim Pomorzu Zachodnim wydarzenia, jakim będzie wizyta Papieża u nas. Będzie ona razić niejednego nieprzyjaciela Polski: niech się nikt nie zapisuje do tych szeregów. Bądźmy wszyscy solidarni z polską racją stanu.

4. Przybywajcie wcześnie. Jasne Błonie będą dostępne od godziny 2.00 w nocy. Karty wstępu będą, rozdawane na miejscu każdemu, kto przybędzie. Przybywajcie całymi rodzinami, bo Ojciec Święty chce się spotkać w Szczecinie z rodzinami. Chce przemówić do rodzin. Chce odebrać przyrzeczenia małżeńskie. Chce w was, rodziny naszej diecezji, widzieć rodziny całej Polski.

4. Przybywajcie z małymi dziećmi. Waszą, rodzicielską opiekę wspierali będą pracownicy służby zdrowia oraz inne osoby do tego powołane. Rodziny z dziećmi niech się nie zjawiają na Jasnych Błoniach zbyt wcześnie. Miejsca się dla nich znajdą.

Przybywajcie matki w stanie błogosławionym, wraz z waszymi mężami. Będziecie mieć miejsca zarezerwowane, podobnie jak zaproszone rodziny wielodzietne. Miejsca zarezerwowane będą mieć także chorzy.

Przybywajcie przygotowani Nowenną, jaka będzie trwać w całej diecezji od 31 marca do 8 czerwca. Przybywajcie, by trwać w pobożnym oczekiwaniu na modlitwie.

Niech w naszych sercach i wokół nas panują ten ład, o którym mówił List wielkanocny. Doskonale zdały egzamin z takiego ładu rzesze diecezjan, oczekujących na Ojca Świętego cztery lala temu pod murami Jasnej Góry. Tak będzie i teraz w Szczecinie, a Matka Boża będzie z nami podobnie jak i tam. Jest przecież naszą najświętszą Patronką jako „Jasnogórska Matka Kościoła” – tak nazwana przez Papieża Jana Pawła II w czasie jego pierwszej pielgrzymki do Ojczyzny. Cała nasza rodzina diecezjalna została pięć lat temu na Jasnej Górze oddana w Jej macierzyńską niewolę miłości. Ojciec Święty o tym Wie i tym się raduje.

Ufamy Naszej Matce. Z całą radością przeżyjemy w czasie papieskiej Mszy św. na Jasnych Błoniach koronację figury przywiezionej z Fatimy, a przedstawiającą Matkę Bożą w tajemnicy Jej Niepokalanego Serca. To Jej dziękował Papież w sanktuarium Fatimskim za ocalenie go ze śmiertelnego niebezpieczeństwa w rok po zamachu, 13 maja 1982 roku. To przed Jej statuą oddawał Jej Niepokalanemu Sercu świat cały w Roku Jubileuszowym, i to właśnie w dniu Jubileuszu Rodzin, 25 marca 1984 roku.

5. Po zakończeniu uroczystości na Jasnych Błoniach uda się Ojciec Święty do budującego się Seminarium Duchownego przy ul. Papieża Pawła VI, by tam wmurować, kamień węgielny i by w Seminarium przyjąć krótką gościnę. Na tablicy pamiątkowej będzie widniał napis mówiący o tym, że Seminarium jest wznoszone dzięki ofiarności diecezji i przyjaciół. Przy tej okazji gorąco Wam dziękuję, Drodzy Diecezjanie, za Waszą ofiarność na rzecz Seminarium. Mówię też z radością o tym, że wśród ofiarodawców – przyjaciół jest na pierwszym miejscu sam Ojciec Święty.

6. Trzecią stacją pobytu Ojca Świętego w naszej diecezji będzie bazylika katedralna. Ta pierwsza świątynia w diecezji, matka wszystkich naszych kościołów, obchodzi w tym roku 800-lecie swojego istnienia. Spotka się tu Ojciec Święty z kapłanami trzech diecezji, którzy w najtrudniejszych warunkach odbudowywali, wraz z wiernymi, Kościół Boży i Polskę. Przemówi Ojciec Święty do alumnów naszego Seminarium i wszystkich Seminariów w naszym kraju. A przemówi właśnie tutaj, gdzie tak bardzo trzeba, by wszyscy powołani do kapłaństwa szli za wołaniem Chrystusa.

W katedrze będą obecne także siostry zakonne i członkowie instytutów świeckich życia konsekrowanego, których też w naszej diecezji jest ciągle za mało.

Wspierajcie wszyscy to katedralne spotkanie modlitwą, by było bardzo owocne i by rozkwitło w diecezji wielu powołaniami.

7. Pod koniec tego Listu pasterskiego zwracam się, wraz z Wami, Drodzy Diecezjanie, do naszej Królowej i Matki:

Usłysz, Matko, słowa, jakimi wielbimy Twojego Syna w Eucharystii Najświętszej: „Bądźże pozdrowiona Hostio żywa!… Witaj, Jezu, Synu Maryi!…”

Pragniemy tak powitać, w godzinie wielkiej łaski, 11 czerwca, Twojego Jezusa, jak Ty tego pragniesz, a więc:

a) powitać Go czystym sercem, obmytym w sakramencie Pojednania i Pokuty;

b) powitać Go z mocnym postanowieniem, że nasze rodziny na naszej rodzinnej zachodniopomorskiej ziemi będą, bardziej jeszcze niż dotąd, Twoją własnością, to znaczy własnością Jezusa, Jego Królestwem;

c) powitać Go z całym głębokim przeświadczeniem, że to Królestwo miłości i życia, że więc tak będziemy zawsze uczestniczyć w Najświętszej Ofierze Mszy św. i tak będziemy się karmić ciałem Twojego Syna, by wśród nas – Polaków na Pomorzu Zachodnim – rosła miłość i zgoda, i by wśród nas była wielka cześć dla życia każdego człowieka, od zarania tego życia, bo jest ono święte.

Przyprowadź, Matko, do nas szczęśliwie Zastępcę Chrystusa na Ziemi.

Niech się nami uraduje, a my Nim. Niech będzie Jego pobyt wśród nas błogosławiony! Pragniemy wszyscy być wzajemnie dla siebie uprzejmi, a wobec naszych gości – gościnni, jak nas tego uczysz przez wieki. Ale najbardziej gościnni pragniemy być wobec Ojca Świętego. Więc modlimy się, by przestano rozgłaszać w polskiej mowie kalumnie rzucane w obcej mowie na Papieża – Polaka, największego syna Ojczyzny. By przestano to rozgłaszać teraz, w Jego Ojczyźnie, która Go błogosławi i oczekuje!

8. Spotkawszy Ojca Świętego wczoraj na trasie Jego pielgrzymowania w innym kraju, powiedziałem: „Ojcze Święty! Diecezja szczecińsko-kamieńska modli się i oczekuje”.

Niech tak będzie, umiłowana Rodzino diecezjalna – niech takie będzie nasze święte oczekiwanie w Panu!

Z błogosławieństwem pasterskim

+ Kazimierz Majdański biskup szczecińsko-kamieński

Szczecin, dnia 3 maja 1987 r.

 

 

Program wizyty Ojca Świętego Jana Pawła II w Szczecinie (projekt)

 

10.00 Przylot samolotem na lotnisko w Goleniowie i przelot helikopterem na lotnisko w Szczecinie-Dąbiu.

10.00 Przejazd Ojca Świętego z lotniska w Dąbiu na Jasne Błonia ul. Przestrzenną, Gdańską, Energetyków, Ks. Kard. Wyszyńskiego, al. Niepodległości, pl. Żołnierza, pl. Lotników, al. Jedności Narodowej, pl. Grunwaldzkim, pl. Dzierżyńskiego, ul. Szymanowskiego, Moniuszki, ks. Piotra Skargi.

11.00 Powitanie Ojca Świętego na Jasnych Błoniach: Biskup Szczecińsko-Kamieński i rodzina wielopokoleniowa. Msza św. papieska z homilią skierowaną do rodzin i odnowienie przyrzeczeń małżeńskich; modlitwa Ojca Świętego w intencji rodzin; koronacja figury Matki Bożej Fatimskiej.

13.30 Przejazd Parkiem Kasprowicza na plac budowy Wyższego Seminarium Duchownego przy ul. Papieża Pawła VI.

13.45 Wmurowanie kamienia węgielnego w budujące się Seminarium Duchowne.

16.00 Wyjazd z Seminarium do bazyliki katedralnej ul. Papieża Pawła VI, Zaleskiego, Wyspiańskiego, al. Armii Czerwonej, Wielkopolską, pl. Lenina, al. Wojska Polskiego, pl. Zwycięstwa, ul. Ks. Kard. Wyszyńskiego, Sołtysią, Grodzką.

16.30 Spotkanie w bazylice katedralnej pw. św. Jakuba z duchowieństwem, alumnami, siostrami zakonnymi i członkami instytutów świeckich. Nabożeństwo słowa Bożego i przemówienie Ojca Świętego do kleryków całej Polski.

17.15 Wyjazd na lotnisko w Szczecinie-Dąbiu, przelot helikopterem do Goleniowa i odlot samolotem.

 

(W podanym wyżej programie nazwy ciągów komunikacyjnych z czerwca 1987 r.)

 

Jasne Błonia

Jasne Błonia- ich układ powstał w latach 1925-1927 i stanowi szeroki zieleniec, po bokach obsadzony rzędami platanów, z rozległymi trawnikami i parterami kwiatowymi pośrodku; elementem, który stanowi charakterystyczny ich akcent stanowi pomnik Czynu Polaków – przedstawiający trzy zrywające się do lotu orły, będące symbolem trzech pokoleń Polaków odbudowujących Szczecin -pomnik wykonano wg projektu warszawskiego artysty Gustawa Zemły i odsłonięto w 1979 r.: od 1994 r. noszą one również imię Jana Pawła II, a 18 czerwca 1995 r. została odsłonięta, ustawiona tutaj, statua Jana Pawła II.

 

Ojciec Święty do Szczecina przyleciał z Krakowa. Około godz. 10.00 na lotnisku w Goleniowie wylądował papieski samolot JAK 40 (wylądowały dwa samoloty tego typu: w jednym było 11 + 1 miejsc, a w drugim 24 miejsca). Po powitaniu przez ordynariusza diecezji szczecińsko-kamieńskiej ks. bp. Kazimierza Majdańskiego i przedstawicieli władz Szczecina, przeleciał helikopterem na lotnisko w Szczecinie-Dąbiu stąd papamobilem (o wymiarach: 2,80 m wys., 2,00 m szer. i 4,80 m dl. oraz ciężarze 3,5 t.) udał się na Jasne Błonia.

Na Jasnych Błoniach wokół ogromnego ołtarza ustawionego na tle pomnika Czynu Polaków z 27-metrowym krzyżem (wybranym w konkursie z pośród 11 projektów) zgromadziło się ok. 700 tys. wiernych (wierni gromadzili się całą noc i trwając na modlitwie czekali na przyjazd Ojca Świętego).

O godz. 11.00 rozpoczęła się Msza św. koncelebrowana przez papieża i 20. kapłanów /ks. bp Kazimierz Majdański, ks. kard. Józef Glemp – Prymas Polski, ks. kard. Franciszek Macharski, ks. kard. Agostino Casaroli, ks. abp E. Martinez Somalo, ks. abp Francesco Colasuonno, ks. abp Jerzy Stroba, ks. bp Józef Michalik, ks. bp Ignacy Jeż, ks. bp Jan Gałecki, ks. bp Stanisław Stefanek, ks. bp Dino Monduzzi, ks. prał. Stanisław Dziwisz, ks. prał. Emery Kabongo, ks. prał. Janusz Bolonek, ks. prał. Józef Kowalczyk, ks. prał. Tadeusz Rakoczy, ks. Franciszek Morawski, ks. Wiktor Szczęsny TChr, ks. Aleksander Ziejewski. Ojca Świętego powitał ks. bp Kazimierz Majdański. Liturgia Mszy św. odprawiona była w intencji rodzin ziemipomorskiej i całej Polski. Również do nich skierowana była papieska homilia oparta na czytaniach wyjętych z uroczystości Najświętszej Rodziny. Po modlitwie powszechnej papież zaprosił wszystkie małżeństwa zgromadzone na jasnych Błoniach i wszystkie małżeństwa na ziemi polskiej, aby odnowiły ślubowania małżeńskie wobec Matki Bożej w Jej fatimskim wizerunku. Następnie do ołtarza wyruszyła procesja z darami, w której szli przedstawiciele rodzin (w darze nieśli ikonę Świętej Rodziny) i Poradnictwa Rodzinnego, oraz grup „Miłosierni wobec najmniejszych” (nieśli Księgę Votum Uratowanych, a w niej zapisane 324 uratowane istnienia ludzkie – opracowane pod kierunkiem ks. Józefa Cyrulika, diecezjalnego duszpasterza rodzin), reprezentanci świata pracy: stoczniowcy, portowcy, hutnicy (Model statku wyprodukowanego w Stoczni Szczecińskiej, koło sterowe, miniaturę tablicy z grudnia 1970 r. i ryngraf z Matką Bożą), pracownicy Państwowych Gospodarstw Rolnych i rolnicy indywidualni (owcę, pejzaż wiejski i kwiaty polne), także przedstawiciele świata nauki (dzieło plastyczne – symbol Kongresu Eucharystycznego oraz świecę z emblematami wszystkich wyższych uczelni Szczecina) ludzi morza (ryby na modelu łodzi i koło sterowe) i rzemiosła (ofiarę na pozłacanie tryptyku w kaplicy Najświętszego Sakramentu w katedrze szczecińskiej) wyznawcy grekokatolicyzmu (pamiątkowe medale upamiętniające 1000-lecie chrztu Rusi), przedstawiciele sąsiednich diecezji: gorzowskiej (gobelin z wizerunkiem Chrystusa, dobre czyny dzieci związane z Rokiem Eucharystycznym i zbiór poezji) i koszalińskiej (6 medali pamiątkowych „Numizmatyka Piastowska” i motyw morski) oraz młodzież komplet ornatów na misje).

Po Komunii św. (papież udzielił Ciała Pańskiego 102 osobom), której udzielało ok. 500. księży (wszyscy w jednakowych komżach) Ojciec Święty dokonał poświęcenia figury Matki Bożej Fatimskiej.

Podczas Mszy św. komentarz prowadził ks. Piotr Kordula (dzięki dobrej łączności zgromadzeni informowani byli na bieżąco, gdzie w danej chwili przebywa papież, nie tylko na terenie Jasnych Błoni, ale we wszystkich miejscach pobytu w Szczecinie). Na prośbę papieskiego ceremoniarza Piero Mariniego czytania mszalne odczytały osoby świeckie. A Mszę św. uświetniał chór Politechniki Szczecińskiej i Orkiestra Filharmonii Szczecińskiej. Papież odprawił Mszę św. w złotym ornacie (obecnie ornat ten jest w seminarium szczecińskim) używając kielicha pochodzącego z konkatedry w Kamieniu Pomorskim.

Na 40 minut przed rozpoczęciem Mszy św. Chór Politechniki Szczecińskiej wraz z orkiestrą Filharmonii Szczecińskiej wykonał utwór pt. „Beatus Vir” Henryka Mikołaja Góreckiego, który został specjalnie napisany z okazji pontyfikatu Jana Pawła II i Jemu poświęcony. Partię solową wykonał Andrzej Hiolski.

 

Przemówienie powitalne

KS. Bpa Kazimierza Majdańskiego

 

Jesteś wśród nas, „Opoko Kościoła!” (por. Mt 16,18). Powtarzamy te Jezusowe słowa, by móc objąć wymiary dzisiejszego dnia: by móc je objąć wiarą! I by tak Cię pozdrowić i tak powitać na święcie uwielbienia Jezusa Eucharystycznego!

Stanąłeś, Ojcze Święty, jakby podwójnie na swojej Ziemi, bo Mieszko I prawie 1000 lat temu oddał te regiony w opiekę Stolicy Świętej. Oddał cały swój kraj, ale «Dagome iudex» wymienia trzykrotnie rzekę Odrę i – jak twierdzi wielu uczonych – wymienia także Szczecin, kryjący się za nazwą Schinesghe, u ujścia Odry do morza.

1. Morze i rzeka znaczą tu i dziś wiele: morze otwiera najbliższe bramy na szeroki świat, rzeka zaś, która czasu ostatniej wojny spłynęła bardzo obficie krwią żołnierzy przybyłych z bliska i z daleka, rzeka, która stała się, bardziej jeszcze, niż słynny cmentarz w Siekierkach, mogiłą tych żołnierzy, o których pamięć chrześcijańska wśród nas trwa, ta rzeka jest życiodajną arterią w systemie rozległej żeglugi na szlakach europejskich. Rzeka i morze, to swobodny oddech! Zarazem zaś wołanie o wielki wysiłek ludzi na morzu, i na lądzie.

2. Gdy ongiś, do tego zasobnego i pięknego kraju, przyprowadził Duch Święty Wielkiego Misjonarza, przyjaciela Krzywoustego, z Bożej siejby świętego Biskupa z Bambergu, który młode lata spędzał na dworze Władysława Hermana, powstała wielka obszarem i sławą diecezja.

Nową jej epokę piszą teraz, po wiekach, już trzy kolejne pokolenia. Młoda diecezja, świadoma doniosłych zadań odziedziczonych tutaj, na północnych szlakach Europy, została oddana przed pięciu laty w zupełne władanie Swojej Najświętszej Patronki, Matki Kościoła, a przed obecnym piętnastoleciem swojego nowego istnienia, podjęła w zeszłoroczne święto Zesłania Ducha Świętego, program duszpasterski życia i miłości.

3. Przypomniał ostatni Sobór, że te dwie podstawowe wartości chrześcijańskie stanowią zarazem imię własne rodziny, „wspólnoty życia i miłości” (KDK, 9). A Ty nas uczysz, Ojcze Święty, że przyszłość Kościoła i ludzkości idzie tędy, przez rodzinę (por. Fc, 89).

Łaska to więc niezwykła, że małżeństwa nasze odnowią dziś wobec Ciebie, Papieża rodzin, przymierze miłości; i że usłyszą słowa tego przymierza młodzi: i ci, którzy są powołani do małżeństwa i rodzicielstwa, i ci, których Jezus woła, by zostawili wszystko i szli za Nim – w kapłaństwie, w życiu zakonnym i w instytutach świeckich życia konsekrowanego. Jest ta Ziemia bardzo spragniona takiej miłości.

A obok przymierza miłości – przymierze życia. Niech rozraduje Twoje serce, Ojcze Święty, votum składane dziś, na Twoje ręce, Jezusowi Eucharystycznemu, który jest „Chlebem życia” (por. J 6,35): votum uratowanego życia najmniejszych dzieci tej Ziemi. Zwięzłą opowieść o tym votum wręczą Ci dziś grupy parafialne «Miłosiernych wobec najmniejszych», jak chciał Jezus, jako dar ofiarny.

4. Tysiąc prawie lat po Mieszkowym oddaniu przedstawiamy Ci, Najwyższy Pasterzu Kościoła, nowe święte oddanie: są to współczesne drogi Kościoła na tej ziemi:

– młode pokolenia, obmywane wodą Chrztu, rosnące w rodzinach zatroskanych o katechizację, karmiące się Ciałem Pańskim i miłujące Matkę Bożą;

– i szkoły, z szeregiem uczelni wyższych, z uniwersytetem, z wielotysięczna rzeszą studentów i z kadrą naukową, która przynosi zaszczyt temu rejonowi i stanowi jakby więź z tym uniwersytetem kościelnym, który tu założono w 1456 roku;

– i największa wśród nas rzesza ludzi wielkiego, codziennego trudu i zmagań o chleb powszedni;

– i ofiara całej rzeszy kapłanów, którzy w posłudze Ludowi Bożemu na tej Ziemi oddawali hojnie zdrowie i życie;

– a zarazem jest to także wszelka ludzka niedola – duchowa i materialna – o której mówił Jezus, zapowiadając Eucharystię: „Żal mi ludu” (por. Mt 15,32).

5. 30 sierpnia 1980 roku podpisano tutaj w Szczecinie, umowę społeczną, przypieczętowaną nazajutrz przez olbrzymią rzeszę robotniczą dziękczynnym nabożeństwem w katedrze św. Jakuba, patronującego na tutejszych północnych rozdrożach kontynentu, podobnie jak na zachodnich jego kresach panuje w Santiago di Compostela.

Do ugody, pierwszej w Polsce, szli nasi robotnicy prosząc, w wielkich skupiskach strajkowych, o Mszę świętą, o spowiedź i o Komunię świętą. – Tak się tutaj przygotowywał, siedem lat temu tegoroczny Kongres eucharystyczny.

Wszędzie w czasie strajku widniały obrazy Jasnogórskiej Królowej Polski. – Tak się tutaj przygotowywał obecny Rok Maryjny.

A tuż obok Jej obrazów umieszczono, Ojcze Święty, Twoją podobiznę wiedząc, że jesteś „Cały Jej” i że jesteś – „Papież z rodu Polaków” – „Opoką Kościoła” i naszą nadzieją.

I tak jest dziś. I tak już zostanie. Tak już zostanie, choć odjedziesz!

Zwieńczone przez Ciebie koroną, przy tym ołtarzu na szczecińskich Jasnych Błoniach, Niepokalane Serce Maryi, która uratowała Ci życie, niech Cię strzeże na wszystkich błogosławionych drogach, jakimi prowadzi Cię Duch Święty, tak jak dziś, za Jej wstawiennictwem przyprowadził Cię do nas.

Homilia Ojca Świętego podczas Mszy Św.

 

Wskazane czytania:

I czytanie: Syr 3,2-6.12-14

II czytanie: Kol 3,12-21 Ewangelia: Łk 2,22-40

 

1. «… że cię nie opuszczę aż do śmierci».

Drodzy Bracia i Siostry! Synowie i Córki Kościoła na ziemi szczecińskiej!

Dziękuję Waszemu Biskupowi za to, że mnie tutaj zaprosił, za to, że bardzo serdecznie zabiegał, ażeby dzisiejsze odwiedziny Jana Pawła II w Szczecinie mogły się urzeczywistnić.

Dziękuję i pozdrawiam wszystkich zgromadzonych. W sposób szczególny pozdrawiam wszystkich małżonków i rodziny, oraz tych, którzy do założenia rodziny się przygotowują. Pozdrawiam matki, które noszą pod sercem nowe życie.

Pozdrawiam członków Komisji Episkopatu do spraw Rodziny, ludzi nauki oddających się studium rodziny, pracowników duszpasterstwa rodzin. Pozdrawiam wszystkie ruchy działające na rzecz rodziny, a także grupy parafialne «Miłosiernych wobec najmniejszych».

Wasz Pasterz, biskup Kazimierz Majdański nosi w swojej pasterskiej „legitymacji” ten wielki temat, tę wielką sprawę: rodzina. Małżeństwa i rodziny. Sprawie tej służył i służy, nie tylko w Polsce, ale także w Rzymie. Nie przestaję mu być wdzięczny za to, co uczynił dla papieskiej „Rady Rodziny”, zwłaszcza w związku z Synodem 1980 roku.

Pragnę przeto, idąc za Waszym zaproszeniem, spotkać się w czasie tej eucharystycznej Ofiary Chrystusa z każdym małżeństwem i rodziną, nie tylko tutaj obecną, ale także na całym szlaku Kongresu Eucharystycznego w Polsce. Wszystkich zapraszam do uczestnictwa w tej uroczystej liturgii. Zapraszam również do odnowienia ślubów małżeńskich.

2. W dniach Kongresu wszyscy skupiamy się przy tych słowach, jakie Ewangelista Jan, umiłowany uczeń Chrystusa, wypowiada w związku z Ostatnią Wieczerzą: „umiłowawszy swoich… do końca ich umiłował”. (J 13,1). Słowa te tłumaczą równocześnie tajemnice Chrystusowej Paschy i sakramentalną rzeczywistość Eucharystii: „do końca umiłował”.

A małżonkowie, klęcząc przed ołtarzem w dniu ślubu, mówią: „nie opuszczę cię aż do śmierci”. Tak mówi mąż do żony i żona do męża. Tak mówią razem wobec majestatu Boga Żywego. Wobec Chrystusa.

Czyż słowa te nie współbrzmią głęboko z tamtymi: „do końca ich umiłował”?

Z pewnością, Drodzy Bracia i Siostry, zachodzi tutaj głęboka zbieżność i jednorodność. Sakrament małżeństwa wyrasta z eucharystycznego korzenia. Wyrasta z Eucharystii i do niej prowadzi. Ludzka miłość «aż do śmierci» musi się głęboko zapatrzeć w tę miłość, jaką Chrystus do końca umiłował. Musi tę Chrystusową miłość – poniekąd – uczynić swoją, ażeby sprostać treściom małżeńskiej przysięgi: «ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci».

3. Z tej przysięgi buduje się szczególna jedność: wspólnota osób. Communio personarum. Jest to jedność – zjednoczenie serc i ciał. Jedność – zjednoczenie osób, mężczyzny i kobiety, i zarazem zjednoczenie z Bogiem, który jest Stwórcą i Ojcem. Zjednoczenie obojga w Chrystusie, w orbicie tej oblubieńczej miłości, jaką On -Odkupiciel świata – obdarza Kościół, a w tym Kościele każdego człowieka. Wszyscy wszakże jesteśmy odkupieni za cenę Jego Krwi.

Drodzy Bracia i Siostry! Potrzebne jest bardzo gruntowne przygotowanie do małżeństwa jako wielkiego sakramentu. Trzeba z kolei często wracać do tych świętych tekstów sakramentalnej liturgii małżeństwa, Mszy św. dla nowożeńców, Mszy św. na jubileusz małżeński, odczytywać je, rozważać… Są to słowa Żywota.

4. Dzisiaj także do tego Was zapraszam, abyście razem ze mną rozważyli wszystkie czytania liturgii z uroczystości Najświętszej Rodziny, którą tu w Szczecinie, wspólnie sprawujemy.

A więc czytanie pierwsze – z księgi Syracha – Psalm responsoryjny, który powtarza się także w liturgii sakramentu małżeństwa. Czytanie drugie: św. Paweł przekazał prawdy najdonioślejsze na temat Boskiej tajemnicy małżeństwa w ramach Listu do Efezjan. Jednakże czytanie dzisiejsze jest wzięte z Listu do Kolosan.

Można powiedzieć, iż znajdujemy tam zwięzłe, a równocześnie bardzo istotne pouczenie na temat: jak budować wspólnotę małżeńską i rodzinną. Jak ją budować w wymiarze całego życia, a zarazem – na co dzień.

Uczy Apostoł, że miłość jest „więzią” (por. Kol 3,14), stanowi jakby życiodajne centrum, które jednak trzeba systematycznie i wytrwale „odbudowywać” całym postępowaniem. Na różne cnoty wskazuje ten apostolski tekst, od których zależy trwałość, co więcej, rozwój miłości pomiędzy małżonkami. Pisze bowiem: „obleczcie się w serdeczne miłosierdzie, dobroć, pokorę, cichość, cierpliwość, znosząc jedni drugich i wybaczając sobie wzajemnie, jeśliby miał ktoś zarzut przeciw drugiemu: jak Pan wybaczył wam, tak i wy” (Kol 3,12-13).

Jakież to konkretne! Apostoł ma przed oczyma życie małżeńskie swoich czasów, dwa tysiące lat temu, ale ludzie naszego stulecia mogą się w tym tak samo doskonale odnaleźć.

Małżeństwo – to wspólnota życia. To dom. To praca. To troska o dzieci. To także wspólna radość i rozrywka. Czyż Apostoł nie zaleca, abyśmy „napominali samych siebie” także „przez pieśni pełne ducha, śpiewając Bogu w naszych sercach”? (por. Kol 3,16). Jakby mówił o śpiewaniu kolęd w polskim domu.

5. Trzeba te słowa apostolskiego dziedzictwa Kościoła odczytywać w ich oryginalnym brzmieniu ze wszystkimi szczegółami, a równocześnie – trzeba je stale tłumaczyć na język naszych czasów, naszych warunków – jakże nieraz trudnych – naszych problemów i sytuacji.

Także i to, co się odnosi do stosunku: rodzice – dzieci. Apostoł pisze: „Dzieci, bądźcie posłuszne rodzicom we wszystkim” (Kol 3,20), ale pisze również: „Ojcowie, nie rozdrażniajcie waszych dzieci, aby nie traciły ducha” (Kol 3,21).

Bardzo wymowne połączenie. Co mogą znaczyć te słowa dziś w naszych polskich warunkach?

Zdaje się, że jest nieodzowna wielka praca dla kształtowania duchowości małżeństwa, moralności i życia duchowego małżonków. Sakrament zawiera w sobie wyraźne zobowiązania: wierność, miłość, uczciwość. Są to zobowiązania natury moralnej. Małżeństwo-rodzina buduje się na ich gruncie. W ten sposób staje się wspólnotą godną ludzi, prawdziwą wspólnotą życia i miłości. Arką przymierza z Bogiem w Chrystusie.

Posługa Kościoła Chrystusowego wobec rodziny wytworzyła, poczynając od zarania historii i poprzez wieki, znakomity model rodziny. Wytworzyła też obyczajowość naznaczoną wielkim szacunkiem dla godności kobiety. Wymownym tego wyrazem była wczorajsza beatyfikacja Karoliny Kózkówny, córki polskiej wsi.

A posługa ta wciąż trwa w nowych przejawach odpowiadających nowym potrzebom. Kościół w Polsce ma swoje poważne zasługi w obronie praw rodziny.

Rodzina według zamysłu Bożego jest miejscem świętym i uświęcającym. Na straży tej świętości Kościół stał zawsze i wszędzie, ale w szczególny sposób pragnie być blisko rodziny, gdy ta wspólnota życia i miłości i arka przymierza z Bogiem, jest zagrożona czy to od wewnątrz, czy też – jak to dziś niestety często bywa – od zewnątrz. I Kościół na naszej ziemi stoi wiernie po stronie rodziny, po stronie jej prawdziwego dobra, nawet gdy czasem u niej samej nie znajduje należytego zrozumienia. Nie tylko głosi z miłością, ale i stanowczością objawioną naukę dotyczącą małżeństwa i rodziny, nie tylko przypomina jej obowiązki i prawa, ale również obowiązki innych, zwłaszcza obowiązki społeczeństwa i państwa wobec rodziny, stara się także ciągle rozwijać potrzebne struktury duszpasterstwa, których celem jest niesienie moralnej pomocy rodzinie chrześcijańskiej. I może tej obecności i wrażliwości zawdzięczamy w głównej mierze to, że zło zagrażając rodzinie, nadal nazywane jest złem, grzech nadal nazywany jest grzechem, wynaturzenie – wynaturzeniem; że niezwykło się tutaj, jak to czasem bywa w świecie współczesnym, konstruować teorii dla usprawiedliwienia zła i nazywania zła dobrem.

Co więcej, rośnie wciąż liczba osób, które w różnych dziedzinach pragną nieść pomoc rodzinie w realizacji jej powołania, I rosną też ciągle szeregi młodych małżeństw i rodzin, które niezwykle żywotnie urzeczywistniają w pełni w swoim życiu całość chrześcijańskiej nauki o małżeństwie i rodzinie i to często w formie apostolatu łączących się z sobą grup rodzinnych, związanych ściśle z duszpasterstwem rodzin prowadzonym przez Kościół w Polsce.

6. Ewangelia dzisiejsza prowadzi nas wspólnie z Maryją i Józefem do świątyni jerozolimskiej: ofiarowanie Syna pierworodnego w czterdziestym dniu po urodzinach.

I oto wpośród rytuału, przewidzianego Prawem Mojżesza, nagle rozbrzmiewa głos Starca, który wydarzeniu w świątyni jerozolimskiej nadaje pełny wymiar profetyczny. Symeon mówi o Jezusie: „Oto Ten przeznaczony jest na upadek i powstanie wielu w Izraelu i na znak, któremu sprzeciwiać się będą” (Łk 2,34). Zwracając się zaś do Matki, dodaje: „A Twoją duszę miecz przeniknie, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu” (Łk 2,35).

Chrystus – znak, któremu się sprzeciwiają.

Drodzy Bracia i Siostry, czy ten „sprzeciw” nie idzie również a może nawet przede wszystkim, poprzez tę wielką i podstawową zarazem dziedzinę życia ludzkiego, życia społecznego, życia narodowego, jaką jest właśnie małżeństwo i rodzina?

Czy tutaj nie doznajemy zarazem w szczególnej mierze zagrożenia? Tej moralnej klęski, którą ponosi człowiek: kobieta, mężczyzna, dzieci! A zarazem społeczeństwo, a zarazem naród. I państwo też.

Nie można „rozchwiać” tej „małej” wspólnoty, może słabej, może niewystarczającej, która jednak jest u korzenia wszelkich wspólnot, ażeby całe życie społeczne i narodowe nie doznało strat i szkód niepowetowanych.

7. Nie ma skutecznej drogi odrodzenia społeczeństw, jak ich odrodzenie przez zdrowe rodziny.

A rodzina, która «jest pierwszą szkołą cnót społecznych, potrzebnych wszelkim społeczeństwom» (Deklaracja o wychowaniu chrześcijańskim, 3), jest dziś bardzo zagrożona. Wiemy to wszyscy. Jest zagrożona od zewnątrz i wewnątrz. I trzeba, by o tym zagrożeniu, o własnym losie mówili, pisali, wypowiadali się przez filmy czy środki przekazu społecznego nie tylko ci, którzy – jak twierdzą – „mają prawo do życia, do szczęścia i samorealizacji”, ale także ofiary tego obwarowanego prawami egoizmu. Trzeba, by mówiły o tym zdradzone, opuszczone i porzucone żony, by mówili porzuceni mężowie. By mówiły o tym pozbawione prawdziwej miłości, ranione u początku życia w swej osobowości i skazane na duchowe kalectwo dzieci, dzieci oddawane ustawowo instytucjomzastępczym – ale … jaki dom dziecka może zastąpić prawdziwą rodzinę? Trzeba upowszechnić głos ofiar – ofiar egoizmu i „mody” permisywizmu i relatywizmu moralnego; ofiar trudności materialnych, bytowych i mieszkaniowych. «Dlatego też Kościół – słowami Adhortacji Familiaris consorito – otwarcie i z mocą broni praw rodziny przed niedopuszczalnymi uzurpacjami ze strony społeczeństwa i instytucji państwowych» (por. 46).

Jeśli się nie mylę, mamy najwyższy odsetek matek pracujących zawodowo, które tę pracę wykonują z uszczerbkiem dla swego życia rodzinnego. Wszystko to sprawia — w powiązaniu ze szczególnymi warunkami gospodarczymi – że do rodziny polskiej wdziera się swoisty brak wrażliwości na pozamaterialne wartości pracy ludzkiej, zanik ufności w sens pracy uczciwej, brak widzenia jej celów na dłuższą metę, natomiast obserwuje się zjawisko tymczasowości, doraźności i życia z dnia na dzień, a czasem także chęć szukania – kosztem życia rodzinnego – zarobku i dobrobytu na obczyźnie.

To, o czym mówię w zarysach, jest przedmiotem wielu dyskusji, analiz i trafnych publikacji, przede wszystkim jest realistycznym postulatem rodziny, zwłaszcza młodej, rodziny rozwojowej; jest postulatem rodziny wielodzietnej, jest postulatem po prostu rodziny.

Niechże nie zabraknie dobrej woli. Modlimy się gorąco, by nie brakowało nikomu dobrej woli, inicjatywy, realizacji. By rodzina była silna Bogiem, a kraj był silny rodziną, zdrową fizycznie i moralnie. Podstawą trwałości rodziny jest pogłębiana i odnawiana w Kościele i w jego programie, w jego sakramentach, świadomość znaczenia chrześcijańskiego małżeństwa, świadomość, której owocem jest trwanie, aż do śmierci. 8. Wpatrzeni w wydarzenie, jakie miało miejsce w świątyni jerozolimskiej, wyznajemy wraz z Symeonem, że Chrystus jest „światłością ludzkiego zbawienia”, że jest „chwałą” ludu Bożego (por. Łk 2,30.32).

Dlatego też wszyscy stoimy wobec wielkiego zadania. W czasie Wielkiej Nowenny przed Tysiącleciem Chrztu Polski, Episkopat ujął to zadanie w zwięzłym zdaniu: „rodzina Bogiem silna”.

Rodzina Bogiem silna – to znaczy zarazem rodzina jako siła człowieka; rodzina szlachetnych ludzi wzajemnie obdarzających się miłością i zaufaniem. Rodzina «szczęśliwa» i uszczęśliwiająca. Arka Przymierza.

W punkcie wyjścia rodziny znajduje się rodzicielstwo. Kościół uczy odpowiedzialne rodzicielstwo. I sprawie tej poświęca wiele uwagi – i wiek wysiłku. Odpowiedzialne – to znaczy: godne osoby ludzkiej, stworzonej „na obraz i podobieństwo Boga” (por. Rdz 1,26). Odpowiedzialne za miłość. Tak: miłość, Drodzy Małżonkowie, mierzy się właśnie tą rodzicielską odpowiedzialnością. A więc – rodziny odpowiedzialne za życic, za wychowanie. Czyż nie o tym właśnie mówią słowa przysięgi małżeńskiej?

Odpowiedzialność wzajemna: męża za żonę, żony za męża, rodziców za dzieci.

Odpowiedzialność ojcowska: „Pan uczcił ojca przez dzieci” – mówi Księga Syracha (3,2). I odpowiedzialność macierzyńska. Nic można jednak zapominać, że mężczyzna musi być pierwszy w podejmowaniu tej odpowiedzialności. Jeśli Apostoł mówi, w duchu swojego czasu: „żony, bądźcie poddane mężom” (Kol 3,18), to mówi zarazem: mężowie, bądźcie odpowiedzialni! Zasługujcie prawdziwie na zaufanie waszych małżonek, i waszych dzieci.

9. W latach osiemdziesiątych Szczecin był miejscem doniosłych wydarzeń – i doniosłych umów pomiędzy władzami państwowymi a przedstawicielami świata pracy.

Jaki był sens tych umów? Czyż nie chodziło o wszystko, co odpowiada godności ludzkiej pracy? Mężczyzny i kobiety?

Praca ludzka: czyż nic jest ona stałym punktem odniesienia całego społeczeństwa, a w tym społeczeństwie – każdej rodziny?

Słusznie więc ktoś w Polsce powiedział: „została nam zadana praca nad pracą”. Tak. Wydarzenia lat osiemdziesiątych postawiły nam wszystkim to właśnie zadanie «pracy nad pracą». W wielu wymiarach. Bo praca ludzka ma wiele wymiarów i aspektów dla niej istotnych.

Stale więc pozostaje naszym polskim zadaniem „praca nad pracą” w odniesieniu do podstawowych praw i wymagań życia rodzinnego. Nieustannie trzeba podejmować to zadanie.

10. Wypada pamiętać, że natura i posłannictwo rodziny stanowi najbardziej odpowiedzialną służbę społeczną, a zatem rodziny mają prawo do takich warunków bytowych, które by im gwarantowały odpowiadający ich godności poziom życia i właściwy rozwój. Chodzi tutaj o słuszne wynagrodzenie za pracę. Chodzi o dach nad głową, o mieszkanie, poczynając od młodych małżeństw i rodzin dopiero się zawiązujących. «Rodzina jest bowiem równocześnie wspólnotą, która może istnieć dzięki pracy i jest zarazem pierwszą wewnętrzna szkołą pracy dla każdego człowieka» (Laborem exercens, 10). Chodzi więc – powtarzam – o stałą poprawę warunków życia, a w tym zakresie o sprawiedliwe traktowanie kobiety-matki, która nie może być ekonomicznie zmuszana do podejmowania pracy zarobkowej poza domem, kosztem jej niezastąpionych obowiązków rodzinnych. Mówiąc to wszystko nie chcę w niczym pomniejszać czegokolwiek, co dla tej sprawy w Polsce zrobiono. Mówię jednak, że zadania wciąż są olbrzymie.

Równocześnie bowiem trzeba pytać, czy nie został zagubiony właściwy sens pracy? I czy u podstaw tego «zagubienia» nie znajduje się zapomnienie o tej podstawowej zasadzie, która kierowała pracowitością i gospodarnością Polaków tam, gdzie ona się okazała, a w Zachodniej Polsce w szczególny sposób się okazywała. Ta zasada prosta, benedyktyńska: „módl się i pracuj”.

Bo praca, jak uczył niezapomniany Kardynał Stefan Wyszyński, ma dwa cele: „udoskonalenie rzeczy i udoskonalenie człowieka pracującego … ma być tak wykonywana, by w jej wyniku człowiek stawał się lepszy» (Duch pracy ludzkiej, str. 36).

Dzieje się tak, gdy realizowana jest rada św. Pawła „cokolwiek czynicie, z serca wykonujcie jak dla Pana, a nie dla ludzi, świadomi, że od Pana trzymacie dziedzictwo jako zapłatę” (Kol 3,23-24).

Bardzo dobrze, że się Wam spodobały te słowa, nie tylko Kardynała Wyszyńskiego, ale także św. Pawła. Trzeba, żeby nam się podobało Słowo Boże. Trzeba mieć upodobanie w Słowie Bożym. Jeśli jest upodobanie w Słowie Bożym, to za nim idzie działanie w duchu tego Słowa. I o to bardzo nam chodzi, o to bardzo chodzi Kościołowi w Polsce, wszystkim moim braciom biskupom, tu obecnym z Księdzem Prymasem, i mnie, polskiemu papieżowi (papież nigdy nie jest polski, ale jest polski). Bardzo chodzi o to, ażeby było upodobanie do Słowa Bożego, było upodobanie do Słowa Prawdy. Tylko takie upodobanie może rodzić działanie w duchu Prawdy, może kształtować prawdziwą odnowę, a przecież tutaj właśnie, na Wybrzeżu, mówiło się tak wiele o tej odnowie, której nie przestajemy pragnąć. 11. Pragnę teraz zaprosić wszystkie, zgromadzone tutaj małżeństwa – a pośrednio stąd, ze Szczecina, wszystkie małżeństwa na ziemi polskiej – do odnowienia ślubowań małżeńskich wobec Matki Bożej w Jej fatimskim wizerunku! Ten wizerunek będzie na końcu Mszy św. ukoronowany.

Drodzy Bracia i Siostry! „Niech w was przybywa słowo Chrystusa z całym swym bogactwem” (por. Kol 3,16). To słowo stało się Waszym udziałem. Stało się poniekąd słowem od dnia, kiedy wypowiedzieliście na stopnieli ołtarza: «ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci».

W tym ślubowaniu małżeńskim słowo Chrystusa w całym bogactwie swej zbawczej, uświęcającej treści, stało się słowem sakramentu małżeństwa. A Wy jesteście tego wielkiego sakramentu szafarzami. To jest Wasz «kapłański» udział w tajemnicy Chrystusa i Kościoła. To jest sakrament całego Waszego życia.

Proszę więc, abyście za chwilę powtórzyli te słowa, które idą z Wami przez wszystkie dni tego życia, aż do śmierci! Powtórzcie, aby odnowić w Waszych sercach ich zbawczą moc. Powtórzcie, aby odnowić łaskę sakramentu, która została Wam dana w dniu zaślubin – i która stale jest Wam dawana, jeśli jej szukacie. Jeśli z nią współpracujecie. Powtórzcie …

I „niech sercami Waszymi rządzi ten Chrystusowy pokój” (por. Kol 3,15), którego „świat dać nie może” (por. J 14,27).

Chrystus sam daje ten pokój tym, którzy go całym sercem szukają.

Odnawiając Wasze przyrzeczenia małżeńskie, oddajcie całe Wasze życie rodzinne, Wasze dzieci, Wasze troski rodzicielskie w macierzyńskie dłonie Maryi. Złóżcie je pod sercem tej Matki, która idzie przed nami «w pielgrzymce wiary». W duchu tego właśnie zawierzenia rodzin polskich, prosimy, aby przyjęła od nas «papieskie korony» na swój fatimski wizerunek jako znak czci i miłości wszystkich rodzin całego Ludu Bożego na polskiej Ziemi.

 

  1. Odnowienie przyrzeczeń małżeńskich

 

Po homilii Ojciec Święty zwrócił się do małżonków:

Umiłowani Małżonkowie! Zawierając sakrament małżeństwa uświęciliście Waszą miłość przed Bogiem i Kościołem. W dniu dzisiejszym, gdy modlimy się za wszystkie rodziny chrześcijańskie, proszę Was z pokorą i miłością, byście odnowili Wasze małżeńskie przyrzeczenia złożone wobec Boga i Kościoła.

Ojciec Święty: Czy przyrzekacie na drodze Waszego małżeństwa miłować się wzajemnie i szanować przez całe życie?

Małżonkowie: Przyrzekamy.

Ojciec Święty: Czy przyrzekacie sobie wzajemnie wierność w radości i w bólu, w zdrowiu i chorobie przez wszystkie dni Waszego życia?

Małżonkowie: Przyrzekamy.

Ojciec Święty: Czy przyrzekacie szanować i z miłością przyjmować nowe życie, owoc miłości i dar Boga?

Małżonkowie: Przyrzekamy.

Ojciec Święty: Czy przyrzekacie dołożyć wszelkich starań, aby Wasza rodzina stała się godna nazwy «Kościół domowy»?

Małżonkowie: Przyrzekamy.

Ojciec Święty: Wszechmogący i miłosierny Pan niech umacnia swoją łaską przyrzeczenie, które dzisiaj odnowiliście w obecności Kościoła, niech uświęca Waszą wzajemną miłość, niech Was wspiera w powziętych zobowiązaniach i napełni swoim błogosławieństwem tu na ziemi, oraz uczyni Was uczestnikami swojej chwały w niebie. Przez Chrystusa Pana naszego.

 

  1. Figura Matki Bożej Fatimskiej

 

Drewniana figurka wysokości 120 cm jest darem ruchu maryjnego z USA i Francji znanego w świecie pod nazwą Błękitnej Armii Maryi dla parafii zlokalizowanej na prawobrzeżu Szczecina, erygowanej kanonicznie 14 stycznia 1985 r.

Jeszcze przed ustanowieniem parafii zastanawiano się, komu poświęcić wspólnotę zamieszkującą osiedle Słoneczne. Podczas rozmów ks. bpa Kazimierza Majdańskiego z ks. Janem Cichym oddelegowanym do tworzenia nowej parafii zapadła decyzja, by parafia została poświęcona Matce Bożej Fatimskiej w tajemnicy Jej Niepokalanego Serca.

Rozpoczęły się poszukiwania figury Matki Bożej Fatimskiej z rozłożonymi dłońmi i widocznym sercem. W kwerendę włączył się pan Anatol Kaszczuk, który od czasów II wojny światowej poświęcił się Maryi jako Jej niewolnik i orędownik. Na prośbę proboszcza pojechał do Paryża. Tam, 26 czerwca 1985 r., spotkał się z panią Rajmunda Coguelard – animatorką Błękitnej Armii we Francji przedstawiając prośbę. Pomoc, w którą włączyła się Błękitna Armia ze Stanów Zjednoczonych, przekroczyła najśmielsze oczekiwania. Figura (wykonana w Fatimie) otrzymała już wtedy pozłacaną koronę wykładaną szlachetnymi kamieniami. Odbiór figury nastąpił 11 października 1985 r., jednak nie trafiła ona od razu do Szczecina. Pan Anatol Kaszczuk wioząc z Fatimy Figurę wraz z koroną po drodze trafił do Rzymu, gdzie wraz z Błękitną Armią z Paryża 10 listopada 1985 r. został przyjęty przez Ojca Świętego. Po zakończeniu audiencji (w sali Klementyńskiej) w której brało udział ok. 500 Polaków, Jan Paweł II poinformowany o intencji ofiarodawców poświęcił figurę Matki Bożej Fatimskiej. Sekretarz Ojca Świętego ks. Stanisław Dziwisz wręczył panu Anatolowi różaniec.

Figura została przywieziona do Szczecina, 21 listopada 1985 r. i odtąd miała swoje miejsce w tymczasowej kaplicy św. Kazimierza. Dnia 1 stycznia 1986 r. w uroczystość Świętej Bożej Rodzicielki – ordynariusz diecezji ks. bp Kazimierz Majdański przy udziale wiernych intronizował Figurę Pani Fatimskiej. Korona – dar Błękitnej Armii – została zatrzymana do czasu uroczystego jej założenia po odpowiednim przygotowaniu mieszkańców Szczecina i diecezji. Do Rzymu wysłano dokumentację na temat Figury, oraz prośbę o Jej koronację. Do Kurii Biskupiej w Szczecinie 4 kwietnia 1986 r. wpłynął z Rzymu dekret Kongregacji Kultu Bożego zezwalający na koronację „nomine et auctoritate Summi Pontificis” figury Matki Bożej Fatimskiej.

Wizyta Ojca Świętego w Szczecinie, 11 czerwca 1987 r. stała się niecodzienną okazją do uroczystej koronacji. Znamienne jest to, iż po koronacji na Jasnych Błoniach, Pani Fatimska została przewieziona do bazyliki katedralnej, a następnie przezrok peregrynowała po diecezji, by ostatecznie 15 sierpnia 1988 r. zatrzymać się na stałe w nowo wybudowanym swoim sanktuarium odwiedzanym coraz liczniej przez pielgrzymów z Polski i z zagranicy.

W Sanktuarium na Osiedlu Słonecznym w Szczecinie króluje Figura Matki Bożej Fatimskiej, którą jako pierwszą w Polsce, wśród figur fatimskich, koronował Ojciec Święty Jan Paweł II.

 

  1. Modlitwa za rodzinę

 

(została odmówiona przez wszystkich zgromadzonych na Jasnych Błoniach)

 

Boże, od którego pochodzi wszelkie ojcowstwo w niebie i na ziemi,

Ojcze, który jesteś Miłością i Życiem,

spraw, aby każda ludzka rodzina na ziemi

przez Twego Syna, Jezusa Chrystusa, „narodzonego z Niewiasty”,

i przez Ducha Świętego

stawała się prawdziwym przybytkiem życia i miłości

dla coraz to nowych pokoleń.

Spraw, aby Twoja łaska kierowała myśli i uczynki małżonków

ku dobru ich własnych rodzin

i wszystkich rodzin na świecie.

Spraw, aby miłość umacniana łaską Sakramentu Małżeństwa

okazywała się mocniejsza od wszelkich słabości i kryzysów,

przez jakie nieraz przechodzą nasze rodziny.

Spraw wreszcie – błagamy Cię o to za pośrednictwem

Świętej Rodziny z Nazaretu –

ażeby Kościół wśród wszystkich narodów ziemi

mógł owocnie spełniać swe posłannictwo

w rodzinach i poprzez rodziny.

Przez Chrystusa Pana naszego,

Który jest Drogą, Prawdą i Życiem

na wieki wieków.

Amen.

 

Słowo Ojca Świętego

po zakończeniu mszy świętej

 

Drodzy Bracia i Siostry. Pragnę podziękować Szczecinowi, że nas powitał tak piękną pogodą, słońcem i wiatrem od morza. Wy wiecie dobrze, że ten Papież wędruje po różnych stronach świata i nad różnymi oceanami i morzami wypada sprawować mu Eucharystię i doznawać tego uderzenia wiatru od różnych mórz. Ale tutaj wiatr od Bałtyku, od tego morza, które nazywamy naszym, od naszego morza.

Ten wiatr jest też ewangelicznym znakiem Ducha Świętego. Dla was, drodzy Małżonkowie, aby przypomnieć dzień, kiedy przyklękliście na stopniach ołtarza i Kościół śpiewał Veni Creator Spiritus: Przyjdź Duchu Stwórco! Dla was drodzy Małżonkowie.

A widzę tutaj także wielu młodych ze Szczecina, niech dla Was ten wiatr będzie także symbolem życia i zmagania się z uderzeniami, które przychodzą na człowieka od zewnątrz i od wewnątrz. Są różne gwałtowne wichry, są także i uderzenia naszych różnych słabości.

Trzeba się zmagać! Ci, co żyją nad morzem, ludzie morza, którzy wypływają na morze, muszą się zmagać z wichrem, aby zwyciężyć. Kiedy więc przychodzą w młodości te różne uderzenia, te wichry namiętności, kiedy bierze górę słabość, przypomnij tchnienie Ducha, które masz w sobie od chrztu, od bierzmowania, nie po to żebyś się przewracał za lada podmuchem, tylko po to, żebyś stał jak ten żeglarz i dopłynął.

Drodzy moi Rodacy, Bracia i Siostry, Małżonkowie, Młodzi, Wszyscy! Tego Wam życzę i o to proszę Panią Fatimską, na której skronie w imieniu Kościoła Szczecińskiego włożyliśmy Papieskie Korony.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.

 

Seminarium Duchowne

 

Wyższe Seminarium Duchowne

w Szczecinie pw. Najświętszej Rodziny z Nazaretu, będące sercem diecezji, zostało erygowane przez ks. bp. K. Majdańskiego 24 marca 1981 roku. Do tej pory alumni ciągle kształcili się gościnnie w seminarium w Gościkowie-Paradyżu. Dopiero w 1977 roku przeniesiono alumnów szóstego roku studiów do Szczecina i umieszczono na plebani parafii Świętej Trójcy. Było to roczne Studium Pastoralne. Od 1982 roku trzy ostatnie roczniki przebywały w Szczecinie mieszkając na plebaniach przy parafii: św. Kazimierza, Świętej Trójcy, św. Jakuba Ap. oraz Matki Bożej Nieustającej Pomocy na Golęcinie. Prace budowlane nowego gmachu uczelni rozpoczęto dopiero 11 sierpnia 1983 roku. Do wznoszonego budynku przy ul. Papieża Pawła VI nr 2 we wrześniu 1985 roku przeniósł się szósty rocznik (diakoni), a w 1987 roku już wszystkie zamieszkały w nowym seminarium, ciągle jeszcze rozbudowywanym. W roku seminaryjnym 1986/87 do kapłaństwa przygotowywało się 123 alumnów, z pośród nich 18 diakonów, 14 i 25 grudnia 1986 r. przyjęło święcenia kapłańskie. Dopiero 23 października 1993 r. aktu poświęcenia kaplicy i błogosławieństwa całego seminarium dokonał nuncjusz apostolski ks. abp Józef Kowalczyk.

 

Po zakończeniu Mszy św. Ojciec Święty wraz z towarzyszącymi Mu dostojnikami kościelnymi z Polski i z zagranicy udał się ulicami: ks. Piotra Skargi, S. Wyspiańskiego, Zalewskiego i Papieża Pawła VI na plac budowy Wyższego Seminarium Duchownego. Tutaj powitał Ojca Świętego Szczeciński Chór Chłopięcy „Słowiki” pod dyrekcją pani Elżbiety Berczyńskiej-Kus. Papież dokonał tutaj wmurowania kamienia węgielnego pochodzącego z bazyliki św. Piotra w Rzymie, uprzednio pobłogosławionego na Jasnej Górze, 18 czerwca 1983 r. podczas swojej II pielgrzymki do Ojczyzny.

W seminarium papież zjadł posiłek, przygotowany przez nauczycieli Technikum Gastronomicznego (mieszczącego się przy ul. Sowińskiego) w Szczecinie, na który podano tradycyjne polskie dania. Do stołu zasiadły 103 osoby.

Ojciec święty podpisał również księgę pamiątkową. Przed udaniem się na krótki odpoczynek papież wstąpił jeszcze do kaplicy (dzisiaj jest nią sala wykładowa), gdzie przygotowany był na modlitwę dębowy klęcznik obity białą skórą (papież uklęknął jednak na posadzce). Pokój papieski mieszczący się obecnie w budynku sióstr zakonnych, był bardzo zwyczajnie urządzony: biurko, krzesło, wersalka i ława z dwoma fotelami, w łazience dwa ręczniki w kolorach: biało-czerwonym i żółto-białym. Na ścianie wisiał krzyż „Drzewo życia” oraz obraz przedstawiający papieża z Matką Bożą Fatimską, a w oknie witraż „Matka Boża Ostrobramska”. Około godz. 16.00 Ojciec Święty opuścił seminarium.

 

  1. Słowo Ks. Bpa Kazimierza Majdańskiego

 

(wypowiedziane podczas posiłku)

 

Ojcze Święty!

Bóg, który „jest miłością” (por. l J 4,8.16) i który jest «bogaty w miłosierdzie» (por. Ef 2,4), przygotował nam dzień dzisiejszy, błogosławiony dzień. Modliła się o ten dzień Matka Kościoła, Redemptoris Mater, a nasi święci Patronowie i my – z Nią.

Te Deum laudamus! – Za wszystko, co się stało na Jasnych Błoniach, i za to, co się stało przed chwilą w tym wznoszonym trudem i modlitwą. I Seminarium Duchownym na Pomorzu Zachodnim, umocnionym kamieniem węgielnym położonym przez «Opokę Kościoła» w jego murach.

Seminarium jest «sercem diecezji», to więc, że Wasza Świątobliwość, raczył przyjąć w nim gościnę, jest jakby znakiem Jego odwiedzin w każdym domu w diecezji, zwłaszcza w każdym domu rodzinnym. Tym więcej, że i samo Seminarium jest oddane pod opiekę Rodziny Świętej, która jest «pierwowzorem każdej chrześcijańskiej rodziny» (por. Fc, 86).

Jest tu, Ojcze Święty, wielu przyjaciół i gości – dostojnych i drogich. Proszę Waszą Świątobliwość, by mi było wolno wymienić jednego z nich: Sekretarza Stanu Waszej Świątobliwości, Księdza Kardynała Agostino Casaroli.

Eminencjo! Dwa wydarzenia niech się połączą dziś w jedno, dla radości serca Waszej Eminencji: dawne starania o normalizacje organizacji kościelnej na polskich ziemiach północnych i zachodnich z niedawną rocznicą 50-lecia Kapłaństwa Waszej Eminencji. Niech w tym 50-leciu radosnym akcentem będzie także rozwój tej diecezji, której Eminencja, towarzysząc ofiarnie Jego Świątobliwości, jest dziś gościem.

Ojcze Święty! Cała diecezja trwa w radości i dziękczynieniu. I cała diecezja woła: «Niech Imię Pańskie będzie błogosławione – teraz i na wieki».

 

 

    • Bazylika Katedralna

 

Bazylika Katedralna — jest ona jedną z najstarszych świątyń Szczecina, ufundowaną w 1187 r. przez mieszczanina Beringera. Dzisiejszy architektoniczny wygląd świątyni pochodzi ze średniowiecza. W czasach protestanckich zostały zniszczone 52 średniowieczne ołtarze. Niestety również bogate protestanckie wyposażenie świątyni zostało zniszczone podczas II wojny światowej. Odbudowę ruiny kościoła rozpoczęto, od prezbiterium, dopiero w 1961 r. Z chwilą erygowania diecezji szczecińsko-kamieńskiej i przychylniejszej postawie władz Polski Ludowej wobec Kościoła prace nabrały właściwego tempa. Konsekracji katedry dokonał 31 maja 1982 r. ks. bp K. Majdański, a 23 maja 1983 r. papież]an Paweł II podniósł ją do godności bazyliki.

 

O godz. 16.30 papież rozpoczął trzeci etap szczecińskiego spotkania. W Bazylice Katedralnej papież spotkał się z duchowieństwem, alumnami, siostrami zakonnymi i członkami instytutów świeckich (na spotkaniu było z papieżem wg zgłoszeń notowanych było razem 2 795 osób: 1210 kapłanów diecezjalnych i zakonnych [z diecezji szczecińskiej – 420], 1017 kleryków z seminariów diecezjalnych i zakonnych [ze Szczecina – 123 alumnów] 555 sióstr zakonnych i 13 osób z instytutów świeckich). Papież podczas katedralnego nabożeństwa słowa Bożego przemówił do kleryków całej Polski. Dokonał również poświęcenia obrazu Miłosierdzia Bożego. Na zakończenie spotkania z alumnami papież ofiarował bazylice katedralnej kielich, a wszystkim klerykom różańce.

 

 

  1. Przemówienie Ojca Świętego do alumnów seminariów duchownych

 

Wskazane czytanie:

Czytanie: 1 P 2,4-10

 

1. „Oto kładę na Syjonie kamień węgielny” (l P 2,6).

Położyliśmy dziś kamień węgielny pod budowę seminarium kapłańskiego dla diecezji szczecińsko-kamieńskiej. Wszystkich przeto zgromadzonych zapraszam, ażeby wespół ze mną rozważyli wymowę słów św. Piotra o „żywych kamieniach” (por. l P 2,5).

Apostoł dzieli z nami wielką wizję Bożej tajemnicy, która przenika dzieje ludzkości. Tajemnicy, która znalazła swe urzeczywistnienie w Ludzie wybranym, która trwa w Kościele. Co więcej: która o tym Kościele stanowi.

Oto Bóg, który jest Bogiem Przymierza, szuka od początku i poprzez pokolenia, swego przybytku. Szuka przestrzeni, w której mógłby mieszkać razem z ludźmi, z nimi obcować. Pragnie bowiem być Emmanuelem. Jego imię w dziejach człowieka brzmi właśnie tak: Emmanuel, Bóg z nami.

Mieszkanie Boga z ludźmi ma przede wszystkim swój wymiar duchowy. Jest przestrzenią, w której Bóg obcuje z ludźmi „w Duchu i prawdzie” (J 4,23).

2. Chrystus jest kamieniem węgielnym tej budowy. Przestrzeń Ducha Świętego, Ducha Prawdy, Parakleta, otwarła się w sercach ludzkich, otwarła się w dziejach człowieka – poprzez Jego Krzyż i Zmartwychwstanie. Właśnie przez to, że ten «węgielny kamień» został odrzucony przez ludzi. Właśnie przez to, iż – w tym odrzuceniu – stał się pierwszym „żywym kamieniem”: „drogocennym, wybranym u Boga” (por. l P 2,4). Stał się początkiem Życia i Prawdy dla wszystkich prawdziwych „czcicieli Boga” (por. J 4,23).

Tak też rośnie z Niego, z Chrystusa, cala owa „budowa w Duchu” (por. l P 2,5), która urzeczywistnia się w dziejach jako Kościół Boga Żywego. Z Jego śmierci na krzyżu rodzą się „żywe kamienie” tej budowy. Jest to bowiem śmierć życiodajna, potwierdzona w dniu Zmartwychwstania – a potem w dniu Pięćdziesiątnicy – jako źródło nowego życia: życia ludzi w Bogu.

3. Stąd też Apostoł pisze: „wy również, niby żywe kamienie, jesteście budowani jako duchowa świątynia” (l P 2,5). Jest to właśnie ta przestrzeń Przymierza, przestrzeń Emmanuela, gdzie obcowanie ludzi z Bogiem wyraża się w „składaniu duchowych ofiar, przyjemnych Bogu przez Jezusa Chrystusa” (por. l P 2,5).

Żywe kamienie”.

Dziś rano na wielkim zgromadzeniu Ludu Bożego Waszego Kościoła przemawiałem do małżonków, do rodzin. Wszyscy oni są powołani do składania duchowych ofiar Bogu w oparciu o to powszechne kapłaństwo wierzących, jakie noszą w sobie od momentu świętego Chrztu. A ofiara ich jest „przyjemną Bogu” za sprawą Jezusa Chrystusa: za sprawą tej miłości, którą On umiłował wszystkich ludzi, oddając za nich życic na drzewie Krzyża: „umiłował do końca” (por. J 13,1).

4. To właśnie ze względu na tę duchową ofiarę wszystkich ochrzczonych, dla jej wiązania na co dzień z Ofiarą Chrystusa w Eucharystii, Bóg powołuje Was: Was wszystkich, którzy kiedyś macie zaludnić to seminarium, w nim dojrzeć do święceń, z niego wyjść, aby wśród ludzi sprawować służebne kapłaństwo. „Z ludzi wzięci – dla ludzi postawieni” (por. Hbr 5,1).

To właśnie tu, w budowli, jaka rośnie na kamieniu węgielnym, który został pobłogosławiony – ma się dokonywać to szczególne „przejście”: ta „pascha”, której na imię powołanie kapłańskie. „Z ludzi wzięci – dla ludzi postawieni we wszystkim, co się odnosi do Boga” (por. Hbr 5,1).

Wmurowaliśmy przeto ten kamień węgielny, aby był symbolicznym wiązaniem dla wszystkich kamieni, jakie, wchodzą w budowę waszego seminarium: Ta zaś budowa z martwych kamieni ma przyjąć w siebie wspólnotę „żywych kamieni”. Ma być w przyszłości codziennym, nieodzownym świadkiem systematycznego procesu, poprzez który przygotowuje się wewnętrzna przestrzeń dla działania Ducha Chrystusa w młodych ludzkich duszach, przestrzeń dojrzewania powołań kapłańskich. Wyrazem takiej dojrzałości kapłańskiej niech będą słowa Biskupa Michała Kozala. Nie chcąc zawrócić z raz obranej drogi, która zawiodła go na męczeństwo, pisał 9 maja 1940 roku jeszcze z obozu w Lądzie: „W ręce Boże złożyłem los mego życia – i z tym bardzo mi dobrze” (Ks. W. Frątczak. Biskup Michał Kozal, w: Chrześcijanie, t. 12, Warszawa 1982 r. str. 69).

5. Pragnę wyrazić radość, że powstaje budynek seminarium duchownego w Szczecinie, który ma stworzyć zewnętrzne warunki dla tego procesu – jakże doniosłego w życiu Kościoła!

Pragnę wyrazić radość, że z okazji tej inauguracji zgromadzili się tutaj nie tylko alumni tego seminarium oraz seminariów sąsiednich i diecezji, ale również kapłani, kapłani przede wszystkim z tych właśnie trzech bliźniaczych diecezji, niegdyś jednej gorzowskiej, z kolei trzech: szczecińsko-kamieńskiej, koszalińsko-kołobrzeskiej i gorzowskiej. Wyrażam również radość, że w tym spotkaniu „żywych kamieni” uczestniczą obok kapłanów również i siostry zakonne, które wedle charyzmatu danego im w powołaniu, wedle rad ewangelicznych, na swój sposób przyczyniają się do budowy’ Ciała Chrystusowego, do tworzenia tej przestrzeni żywej, w której działa Duch Święty działa w ich sercach i działa przez ich posługiwanie pośród ludu Bożego całej tej, błogosławionej ziemi.

Sobór Watykański II potwierdził stanowisko Kościoła wyrażone na Soborze Trydenckim w sprawie seminariów duchownych.

Kardynał Stefan Wyszyński mówiąc na Soborze o zadaniach seminariów duchownych w naszych czasach, przypomniał również polskie doświadczenia historyczne w tej dziedzinie. Mówił, miedzy innymi: „posłużę się przykładem mało znanym, z rubieży północnych ówczesnego Kościoła katolickiego, nad dalekim Bałtykiem i nad Wisłą. Bo aż tu dotarła myśl Soboru Trydenckiego i to niezwykle szybko. Ziarno Soboru Trydenckiego rozrastało się w drzewo” (przemówienie J. Em. Ks. Kard. Wyszyńskiego. wygłoszone z okazji czterechsetnej rocznicy Dekretu Soboru Trydenckiegoo seminariach duchownych, w auli soborowej w dniu 4 XI 1963 r. w obecności Ojca Świętego Pawła VI, w: Duszpasterz Polski Zagranicą, XV [1964], nr l [58], 88-89).

W dekrecie Soboru Watykańskiego II – poświęconym formacji kapłańskiej, czytamy że seminarium jest sercem diecezji i wszyscy kapłani winni mu chętnie spieszyć z pomocą (por Optatam totius, 5). W nim bowiem całe kształtowanie alumnów winno zmierzać ku temu, aby na wzór Pana naszego Jezusa Chrystusa, Nauczyciela, Kapłana i Pasterza, sposobili się na prawdziwych duszpasterzy.

Do posługi słowa: by objawione słowo Boże coraz lepiej rozumieli, przez rozmyślanie posiedli, a mową i obyczajami wyrażali.

Do posługi kultu Bożego oraz uświęcania dusz: aby modląc się i spełniając święte czynności liturgiczne wykonywali dzieło zbawienia przez Ofiarę eucharystycznąi sakramenty.

Do posługi pasterskiej: aby umieli ukazywać ludziom Chrystusa, „który nie przyszedł, aby Mu służono, ale aby służyć i oddać duszę swoją na okup za wielu” (Mk 10,45; por. J 13, 12-17), aby stawszy się sługami wszystkich, wielu pozyskali (por. l Kor 9,19) (por. Optatam totius, 4).

6. Pragnę zwrócić się do Boga z najgłębszym dziękczynieniem za wyjątkową łaskę powołań kapłańskich i zakonnych, jaką obdarza On w dzisiejszych czasach Kościół w naszej Ojczyźnie.

Ze słowem pozdrowienia, wdzięczności i zachęty, zwracam się do całej rodziny seminariów duchownych, uczelni teologicznych, domów formacji i studiów zgromadzeń zakonnych męskich i żeńskich, do Instytutów Wyższej Kultury Chrześcijańskiej, do wszystkich. Do przełożonych, profesorów i wychowawców, oraz do alumnów, kleryków i nowicjuszy oraz nowicjuszek w całej Ojczyźnie.

Wypada mi dołączyć tutaj licznych świeckich studentów i studentki teologii i filozofii chrześcijańskiej. Jest to także szczególny znak czasów w życiu Kościoła powszechnego i Kościoła na naszej ziemi.

Życie seminaryjne, studia, praca nad sobą, ćwiczenie we wspólnocie i solidarności musi nieustannie czerpać z jedności Kościoła, z tej duchowej i nadprzyrodzonej mocy, która płynie z prawdy i miłości.

Dlatego też Kardynał Wyszyński – we wspomnianym już przemówieniu – podkreślał, że na tym kamieniu na jedności Kościoła, opierają się „cztery kolumny formacji młodego pokolenia: jedność z Trójcą Świętą, jedność z Kościołem, jedność z biskupem i jedność z Ludem Bożym”.

7. Teologia winna służyć posłannictwu i to właśnie posłannictwu pasterskiemu Kościoła. Jest to zarazem służba na rzecz polskiej kultury chrześcijańskiej, jako podstawowego dobra własnego Narodu. Nauka katolicka winna podejmować i spełniaćswoje zadania stosownie do wymagań intelektualnych i moralnych polskiego społeczeństwa, wymagania te, jak wiadomo, bardzo się podniosły i stale się podnoszą.

Stąd też ważne jest dla Kościoła i dla społeczeństwa katolickiego ugruntowanie charakteru akademickiego studiów w wyższych seminariach duchownych w całej Polsce. Funkcja dydaktyczna bowiem – czyli nauczania – łączy się z «uprawianiem nauki», ze żmudną niejednokrotnie pracą badawczą, która jest istotna dla twórczości naukowej.

Rzetelna formacja filozoficzna i teologiczna winna uzdolnić przyszłych kapłanów – w duchu dialogu-konfrontacji z dzisiejszym światem – do ukazywania chrześcijańskiej wizji Boga, człowieka i świata, oraz jej intelektualnych, społecznych i etycznych implikacji.

Zgodnie ze wskazaniami Soboru Watykańskiego II księża profesorowie winni spełniać swe posłannictwo w Kościele w tej doniosłej dziedzinie, przeświadczeni, że jest to pierwsze i podstawowe zadanie, niezbędne dla „jutra” ewangelizacji prowadzonej przez Kościół w naszej Ojczyźnie. Zadaniem tak profesorów, jak wychowawców jest pomóc alumnom w pogłębianiu świadomości Kościoła jako wspólnoty zatroskanej o poziom chrześcijańskiego życia wszystkich wiernych. Życie wewnętrzne niech będzie «duszą» apostolstwa, a apostolstwo ze swej strony niech domaga się rzetelnego studium i pogłębionego życia duchownego.

Choć krótko wypada wspomnieć o roli teologów, w łączności z Pasterzami diecezji, również w dziedzinie formacji «permanentnej» księży pracujących w duszpasterstwie. Z kolei także o ich zadaniach w dziedzinie należytej formacji chrześcijańskiej laikatu: chodzi o kształtowanie świeckich współpracowników dzieła ewangelizacji. Perspektywa zbliżającego się Synodu Biskupów czyni ten postulat szczególnie aktualnym. Winniście zapewnić kompetentną pomoc ośrodkom duszpasterstwa inteligencji, twórców kultury, ludzi nauki i techniki, a także współpracować w przeprowadzaniu studium chrześcijańskiego dla duszpasterstwa robotników, rolników, dla całego szeroko pojętego świata pracy.

8. Drodzy Alumni diecezjalni i zakonni! Dokument soborowy określą Wasze zadania na etapie formacji, która jest przygotowaniem do sakramentu kapłaństwa. Do spełnienia tych zadań konieczne jest przejęcie się własnym powołaniem, tym – z niezbadanych wyroków Opatrzności – zaproszeniem na drogę kapłańskiego życia. Powołanie to zakłada niepodzielność serca. Idąc do kapłaństwa, odpowiadacie na zaproszenie Chrystusa, któremu towarzyszy łaska. Wielka łaska, łaska na miarę wyrzeczeń i na miarę posłannictwa. Opuszczacie wszystko, by pójść za Nim W tym szczerym oddaniu samego siebie, kapłan może odnaleźć swoją osobową tożsamość, a zarazem swoje miejsce w Kościele i w społeczeństwie Wezwanie do doskonalszego pójścia za Chrystusem wyraża się także w związku kapłaństwa z celibatem, czyli bezżennością „dla królestwa Bożego” Chodzi zarazem o upodobnienie się do Chrystusa i zjednoczenie z Nim poprzez posłuszeństwo i właściwe Waszemu powołaniu ubóstwo.

Każde pokolenie niesie w sobie specyficzne wartości, ale też na potyka na wielorakie trudności. Wasze pokolenie często odczuwa lęk przed „zawierzaniem siebie”. Zamyka się w sobie. Musicie to przełamywać, by mocą wiary i dynamizmu powołania zdobyć się na całkowite pójście za Chrystusem bez. szukania „własnych zabezpieczeń”, na służbę Chrystusowi w Jego Kościele… Wasze pokolenie odczuwa, może bardziej niż inne, głód prawdy, a zarazem trudność pełnego otwarcia się na prawdę, otwarcia się „w prawdzie”, trudność „zaufania sile prawdy”. Jakby czasem brakowało wystarczającej wiary w moc dobra, jaka jest w Was samych, w człowieku, w ludzkim środowisku, w moc dobra obecną w konkretnym środowisku seminaryjnym i kapłańskim, wspieraną skuteczną łaską powołania i sakramentu. Otwórzcie się na Prawdę, jaką jest Chrystus, by nieść Jego Prawdę i chrześcijańską nadzieję światu. By skupiać w ten sposób i kształtować świeckich współpracowników ewangelizacji – tej, która dokonuje się w rodzinach, w parafiach, w środowiskach pracy. Przygotowujcie się i bądźcie otwarci na służbę wspólnocie: na apostolstwo świeckich. Niech znajduje ono w Waszym posługiwaniu właściwe miejsce. Stwarzajcie dla niego odpowiednie warunki. Po prostu wyzwalajcie je, inspirujcie i pomagajcie mu się rozwijać z pasterską wrażliwością i delikatnością.

9. Korzystajcie z możliwości, jakie stwarza środowisko seminaryjne dla pogłębienia Waszej wiary i życia duchowego. Niech one formują Waszą osobowość, niech orientują Waszą dojrzałość duchową, intelektualną, apostolską. To wszystko pozwoli Wam z całym zaufaniem i wewnętrzną wolnością poświęcić się w sposób nieodwołalny służbie kapłańskiej w wymiarze całego życia. Tak bardzo dziś ludziom brak tej postawy wierności „na zawsze”. Musimy sami trwać wiernie przy darze, jaki dał nam Pan, by móc „umacniać braci”.

Zachęcam Was także do zainteresowania się historią i literaturą – ojczystą i światową, zwłaszcza nurtem religijnym i etycznym, wyrażającym głębię ludzkich poszukiwań. Musicie umieć przekazać Dobrą Nowinę ludziom, wskazać na chrześcijańskie korzenie kultury ojczystej i jej związki z wrastaniem chrześcijaństwa w tkankę duchową Europy i świata. Po święceniach musicie być zdolni, właśnie we współpracy ze świeckimi, gruntować w sposób przekonujący podstaw)’ etycznego ładu, który jest niezbędny i niezastąpiony w rozwiązywaniu problemów nurtujących społeczeństwo.

Droga Wasza, Drodzy Bracia, jest trudna, wymagająca. Choć w pewnym sensie jest może łatwiejsza niż droga Waszych kolegów szkolnych, którzy wybrali różne powołania świeckie. Warn jest łatwiej doświadczyć, że nie jesteście „pokoleniem perspektyw”, „bez możliwości”. Potrzeby apostolskie są wielkie. Pracy nie braknie. Troska społeczności wierzących zapewnia Wam także materialne warunki bytowania.

Chrystus był ubogi. Nie można autentycznie głosić Ewangelii ubogim, nie zachowując właściwego dla swego powołania ubóstwa. Dzisiaj się wiele mówi o kategoriach „być” i „mieć”. Od nas wszystkich, kapłanów Jezusa Chrystusa, oczekuje się, abyśmy «byli» wierni wobec wzoru, jaki nam zostawił. Abyśmy więc byli „dla ubogich”. A jeżeli „mamy”, żebyśmy także «mieli dla drugich». Dzisiaj – bardziej niż kiedykolwiek – cały Kościół żyje „z jałmużny”, od najuboższych misji w Afryce, aż do rozbudowanych nowocześnie uczelni i Kurii, ze Stolicą Apostolską włącznie.

Pamiętajcie przeto: jesteście „z ludzi wzięci i dla ludzi ustanowieni” (por. Hbr 5,1). To niesie ze sobą ogromne /obowiązanie. Zobowiązanie wobec Boga samego, wobec Kościoła, który wypracował ten kredyt zaufania do polskiego kapłana ofiarną służbą, nic raz przypłaconą nawet śmiercią męczeńską. Zobowiązanie wobec ludu, zwłaszcza wobec najuboższych. Musicie być wierni. Musicie być solidarni z narodem. Stylem życia bliscy przeciętnej, owszem, raczej uboższej rodziny. Całkowicie oddani Panu naszemu, Jezusowi Chrystusowi i Jego Kościołowi, duszpasterskiej pracy, w jedności z Waszym Biskupem czy przełożonymi. Z tego będzie Was sądził Bóg i Wasze sumienie. Tylko ta wierność zapewni Warn spokój sumienia i poczucie szczęścia. To jest także i przede wszystkim droga spełnienia siebie w życiu kapłańskim oraz droga wiecznego zbawienia. 10. Tak więc, święcąc kamień węgielny – zbliżamy się do Tego, który jest pierwszym Żywym Kamieniem Kościoła. Przybliżamy się pełni czci i wdzięczności dla Niego. Pragniemy „ogłaszać dzieła Jego potęgi” (por. l P 2,9) – potęgi Ukrzyżowanej, w której objawia się do końca moc Miłości. Miłości zbawczej. Miłości odkupieńczej. Potęgi zmartwychwstałej. W Nim – w Chrystusie – doznaliśmy tej miłości, która jest miłosierna, która pochyla się nad każdym synem marnotrawnym, nad każdym upadkiem i klęską człowieka: która wychodzi jej naprzeciw. W Nim – w Chrystusie – zbliżamy się do Ojca, do Boga, który jest „bogaty w miłosierdzie” (Ef2,4).

W mocy tej bowiem Miłości miłosiernej stale jesteśmy wzywani „z ciemności do przedziwnego … światła” (l P 2,9), aby stawać się Ludem Bożym: wybranym plemieniem, królewskim kapłaństwem, narodem, pośród którego mieszka Emmanuel. Ludem, który w Chrystusie stał się nowo „własnością” swego Stwórcy i Boga, uczestnikiem Jego przedwiecznych przeznaczeń – „narodem powołanym do świętości” (por. l P 2,9).

Przy tym kamieniu węgielnym, w dniu dzisiejszym poświeconym, patrzymy w przyszłość – nie tylko tę ziemską, doczesną – patrzymy w Przyszłość ostateczną, przyszłość człowieka w Bogu.

I mówimy: chwała Tobie, Królu wieków! (por. l Tm 1,17).

 

      • Słowo Ojca Świętego na zakończenie spotkania z alumnami

 

Teraz jeszcze dar dla katedry szczecińskiej, a przedtem mały komentarz do przebiegu naszego spotkania. Były tam pewne punkty nieprzewidziane w programie liturgicznym, ale starałem się na bieżąco tłumaczyć jeden po drugim. Więc naprzód, jak to plurimos annos wybuchło, pomyślałem sobie: oni tutaj w pobliżu mają także i braci z Kościoła wschodniego, a u nich mnohaja lica należy do liturgii. Więc przechodzi…

Potem sobie pomyślałem, jak bardzo cieszyłby się święty Otto, który należał do innego narodu – wiemy dobrze – ale przybył do nas jako brat, jako apostoł i mówił naszą mową. I zapewne by się cieszył, gdyby słyszał, jak ta katedra stara, osiemset lat licząca, rozbrzmiewa tą mową, a przynajmniej podobną do tej, w której głosił ewangelię mieszkańcom tych ziem za czasów Krzywoustego. Niech jego relikwie, tu. w tej katedrze bywają otaczane najgłębszą czcią. Bo Kościół w Polsce otacza najgłębszą czcią wszystkich tych, którzy głosili mu ewangelię, bez względu na to, skąd przychodzili. Czy z krajów słowiańskich, czy z Irlandii, czy z krajów germańskich. Przychodzili w imię Chrystusa i przychodzili jako nasi bracia, jako wysłannicy Chrystusa. To jeszcze druga refleksja, która mi się nasuwa przy dzisiejszym spotkaniu.

A trzecia, odnośnie okrzyku „zostań z nami”. Moi drodzy, czy chcecie, czy nie chcecie, papież zostaje. Nic będzie ten, to będzie inny, ale zostaje. Codziennie we Mszy świętej go wymieniacie, a więc jest obecny w samym środku życia Kościoła. To jest jego przywilej, ale równocześnie jego posłannictwo. Ale żeby jeszcze bardziej wyrazić to, że zostaję z wami, tak jak sobie tego życzycie, pragnę ofiarować księdzu biskupowi Kazimierzowi kielich na pamiątkę tego pobytu w Szczecinie, a zwłaszcza w tej katedrze.

Niech ten kielich przypomina o tym, żeśmy dzisiaj wspólnie sprawowali Eucharystię. Nie tylko wspominając słownie, ale także z fizyczną obecnością papieża. Bóg zapłać!

Ksiądz Stanisław jeszcze mi przypomniał, że oprócz tego kielicha u Księdza Biskupa zostały też różańce dla kleryków. Oni dzisiaj są tu strasznie uprzywilejowani. Wszystko oni. I cała mowa właściwie o nich. Chociaż nie tylko, bo poprzez tę mowę o nich i do nich równocześnie my wszyscy także siebie widzimy. Bo my wszyscy też wyrastamy z jakiegoś seminarium i wszyscy wciąż czujemy potrzebę wracania do tego seminarium. Ono jest domem naszego kapłaństwa, jest środowiskiem, w którym to kapłaństwo się rozwinęło. I dlatego mówiąc o seminarium nie miałem wielkich skrupułów, że słuchają mnie kapłani siwowłosi jubilaci i w pełni sił, że słuchają mnie siostry zakonne i że słuchają nas także i różni bracia i siostry świeccy. Tak bardzo ta sprawa stoi w centrum Kościoła. Zresztą, najlepszy dowód to te starania o budowę seminarium dla waszej diecezji. Starania wytrwałe, można powiedzieć, uporczywe, które były dowodem, jak bardzo ta diecezja już zdobyła swoją tożsamość. Jeżeli diecezja zdobędzie tożsamość, swoją indywidualność pragnie to wyrazić przede wszystkim w seminarium, ponieważ mówi się „źrenica oka biskupa”. Ale to „oko biskupa” jest tylko symbolem zastępczym. To jest źrenica dla całego Kościoła, całej wspólnoty ludu Bożego, którą wciąż patrzymy, patrzymy ku przyszłości. Patrząc ku przyszłości równocześnie patrzymy także i w swoją własną przeszłość, która kiedyś zaczęła się w seminarium i kiedyś była tą przyszłością. I wciąż ją przedłuża, wciąż ku niej zmierza, wciąż się nią staje. Coraz bardziej.

To takie dodatki, posłowie do tego słowa, które i tak już było długie. Ale nie chcę. więcej denerwować organizatorów mojej podróży, którzy wciąż mi mówią: „jesteśmy spóźnieni”. Dlatego kończę.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus.

 

Na zakończenie spotkania Ojciec Święty poświęcił przedmioty kultu religijnego, w tym:

 

  1. Obraz Miłosierdzia Bożego

 

Obraz został namalowany w Poznaniu przez profesora Andrzeja Kurzawskiego. Swoją treścią nawiązuje do objawień jakie miała s. Faustyna Kowalska. Obraz (olej na płótnie o wym. 120×70 cm) powstał jako wotum dziękczynne za Miłosierdzie Boże w Eucharystii, oraz za III pielgrzymkę Ojca Świętego Jana Pawła II do Polski w 45. rocznicę powstania Zgromadzenia Sióstr Jezusa Miłosiernego.

Obraz został zainstalowany w Domu Macierzystym Zgromadzenia w Myśliborzu. Dnia 1 sierpnia 1993 r. ks. abp Marian Przykucki wniósł relikwie bł. s. Faustyny i erygował kościół pw. Świętego Krzyża i kaplicę Zgromadzenia Sióstr jako Myśliborskie Sanktuarium Miłosierdzia Bożego.

 

  1. Zakończenie wizyty na Ziem Szczecińskiej

 

Ojciec Święty o godzinie 17.15 wyjechał na lotnisko w Szczecinie-Dąbiu, stamtąd helikopterem przeleciał do Goleniowa. Podczas pożegnania Dostojnego Gościa na lotnisku w Goleniowie wojewoda szczeciński Stanisław Malec wręczył papieżowi wizerunek Pomnika Czynu Polaków ze słowami: „Żegnam Waszą Świątobliwość w imieniu wszystkich Szczecinian i jestem przekonany, że wizerunek trzech Orłów, symbol naszego trwania na Ziemi Ojców, znajdzie miejsce w sercu Papieża Polaka”. Ojciec Święty położył obie ręce na wizerunku pomnika mówiąc: „Ja pod tym Pomnikiem Mszę św. odprawiłem”. Po czym żegnając się z przedstawicielami władz szczecińskich Jan Paweł II powiedział: „Dbajcie o ludzi, służcie Ziemi Szczecińskiej, bo to nasz wielki skarb”. Następnie samolotem udał się do Gdyni.

OPRACOWAŁ ks mgr MARCIN KÓZKA

OPUBLIKOWAŁ NA STRONIE GIMNAZJUM

mgr Arkadiusz Rutkowski

                                                             

WARTO WIEDZIEĆ

Jezus – pochodzi od łacińskiego Iesus, które z kolei pochodzi od greckiego Ἰησοῦς (Iesous). Grecka forma jest hellenizowaną formą hebrajskiego lub aramejskiego imienia ישוע) יֵשׁוּעַ ; Yēšuaʿ, Joszua), które z kolei jest skróconą formą hebrajskiego יְהוֹשֻׁעַlub יהושוע, יהושע) יְהוֹשׁוּעַ; Yehōšuaʿ, Jehoszua) lub w języku polskim Joszua (alternatywne formy: Jeszua, Joszue) W języku hebrajskim יְהוֹשֻׁעַ(Yehōšuaʿ ), gr. Ιησούς znaczy – Jahwe jest zbawieniem.

(12) I nie ma w żadnym innym zbawienia, gdyż nie dano ludziom pod niebem żadnego innego imienia, w którym moglibyśmy być zbawieni. (13) Widząc odwagę Piotra i Jana, a dowiedziawszy się, że są oni ludźmi nieuczonymi i prostymi, dziwili się. Rozpoznawali w nich też towarzyszy Jezusa. (14) A widząc nadto, że stoi z nimi uzdrowiony człowiek, nie znajdowali odpowiedzi. (15) Kazali więc im wyjść z sali Rady i naradzili się: (16) Co mamy zrobić z tymi ludźmi? – mówili jeden do drugiego – bo dokonali jawnego znaku, oczywistego dla wszystkich mieszkańców Jerozolimy. Przecież temu nie możemy zaprzeczyć. (17) Aby jednak nie rozpowszechniało się to wśród ludu, zabrońmy im surowo przemawiać do kogokolwiek w to imię. (18) Przywołali ich potem i zakazali im w ogóle przemawiać, i nauczać w imię Jezusa. (19) Lecz Piotr i Jan odpowiedzieli: Rozsądźcie, czy słuszne jest w oczach Bożych bardziej słuchać was niż Boga? (20) Bo my nie możemy nie mówić tego, cośmy widzieli i słyszeli. (21)

(Dzieje Apost. 4:12-21, Biblia Tysiąclecia)

Imię Joszua występuje także w Starym Testamencie. Nosił je następca Mojżesza Jozue (zob. Joz 1,1) – w tradycji polskiej brzmi ono inaczej ze względu na szacunek i wyjątkowość założyciela chrześcijaństwa, lecz po hebrajsku ich imiona brzmią identycznie. Imię Jezus nosił również autor księgi Mądrości Syracha, z tego samego powodu nazywa się ją od imienia ojca autora[4].

We współczesnym języku hebrajskim skrócona wersja imienia ישו) יְשׁוּ ; Yěšû, Jeszu) jest używana jako imię Jezusa Chrystusa

Drugi człon – Chrystus hebr. משיח) מָשִׁיחַ; Mešiah, Meszjah) gr. Χριστός (Christós) – namaszczony, pomazaniec, Mesjasz

Ichthys pisany też ichtys – w języku starogreckim znaczy „ryba” (ἰχθύς, ΙΧΘΥΣ). Jest znakiem pierwszych chrześcijan i symbolizuje Jezusa Chrystusa. To akrostych, czyli słowo, które można utworzyć z pierwszych liter wyrazów w zdaniu. Ichthys (ΙΧΘΥΣ) składa się ze starogreckich słów:

ΙΗΣΟΥΣ (Iēsoûs) – Jezus
ΧΡΙΣΤΟΣ (Christós) – Chrystus
ΘΕΟΥ (Theoû) – Boga
ΥΙΟΣ (Hyiós) – Syn
ΣΩΤΗΡ (Sōtér) – Zbawiciel

Α i Ω – pierwsza i ostatnia litera klasycznego alfabetu greckiego; symbol wszechmocy Boga Chrystusa jako Stwórcy i Tego, który wszystko dopełnia. W starożytności był to symbol pisarski, który odczytywano jako tajemniczą całość i obraz doskonałości, później jako symbol wszechmocy Boga. W Apokalipsie Wcielony Bóg Jezus Chrystus mówi: Jam Alfa i Omega, Pierwszy i Ostatni, Początek i Koniec;

Symbolika alfy i omegi pochodzi z Apokalipsy św. Jana, gdzie określony w ten sposób jest Bóg (1,8; 21,6) Jezus (22,13), z dopowiedzeniami „Początek i Koniec” (1,8; 21,6; 22,13) i „Pierwszy i Ostatni” (22,13). Określenie to wyraża ideę, że świat pochodzi od Chrystusa jako Logosu i zmierza do niego jako do ostatecznego celu. Podobnie jak Α i Ω obejmują w ramy cały klasyczny grecki alfabet, w symbolice biblijnej Bóg Jezus jest zasadą sensu i trwania wszystkich rzeczy.

Symbolika Α i Ω pochodzi prawdopodobnie z literatury hellenistycznej i apokaliptyki religii żydowskiej. Wpływ hellenistyczny może polegać na zastosowaniu analogicznych epichorycznych formuł alfabetycznych, znanych zwłaszcza w Efezie – możliwość taką wskazał Ernest Bernard Allo w Saint Jean. L’Apocalypse (1933). Większe znaczenie ma jednak wpływ tekstów starotestamentowych, w których Bóg nazywany jest „Pierwszym i Ostatnim” (Iz 41,4; 43,10; 44,6)

 

 

                           ADWENT 

                                                                                             

                                                                             

łowo Adwent pochodzi od łacińskiego słowa „adventus”, czyli „przyjście, przybycie, nadejście”. W starożytnym Rzymie słowem „adventus” nazywano oficjalny przyjazd, odwiedziny dygnitarza państwowego po objęciu urzędu czy też coroczne przybywanie bóstwa do świątyni. Dla nas chrześcijan „adventus” oznacza czas przygotowujący nas do uczczenia narodzin Jezusa w Betlejem. To również nasze przygotowanie do powtórnego przyjścia Jezusa na ziemię w chwale(dzień sądu ostatecznego)

  (31) Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z Nim, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. (32) I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych [ludzi] od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. (33) Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie. (34) Wtedy odezwie się Król do tych po prawej stronie: Pójdźcie, błogosławieni Ojca mojego, weźcie w posiadanie królestwo, przygotowane wam od założenia świata! (35) Bo byłem głodny, a daliście Mi jeść; byłem spragniony, a daliście Mi pić; byłem przybyszem, a przyjęliście Mnie; (36) byłem nagi, a przyodzialiście Mnie; byłem chory, a odwiedziliście Mnie; byłem w więzieniu, a przyszliście do Mnie. (37) Wówczas zapytają sprawiedliwi: Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym i nakarmiliśmy Ciebie? spragnionym i daliśmy Ci pić? (38) Kiedy widzieliśmy Cię przybyszem i przyjęliśmy Cię? lub nagim i przyodzialiśmy Cię? (39) Kiedy widzieliśmy Cię chorym lub w więzieniu i przyszliśmy do Ciebie? (40) A Król im odpowie: Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili. (41) Wtedy odezwie się i do tych po lewej stronie: Idźcie precz ode Mnie, przeklęci, w ogień wieczny, przygotowany diabłu i jego aniołom! (42) Bo byłem głodny, a nie daliście Mi jeść; byłem spragniony, a nie daliście Mi pić; (43) byłem przybyszem, a nie przyjęliście Mnie; byłem nagi, a nie przyodzialiście mnie; byłem chory i w więzieniu, a nie odwiedziliście Mnie. (44) Wówczas zapytają i ci: Panie, kiedy widzieliśmy Cię głodnym albo spragnionym, albo przybyszem, albo nagim, kiedy chorym albo w więzieniu, a nie usłużyliśmy Tobie? (45) Wtedy odpowie im: Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili. (46) I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego.(Ew. Mateusza 25,31-46, Biblia Tysiąclecia)

Adwent rozpoczyna nowy rok kościelny i obejmuje 4 kolejne niedziele. Rozpoczyna się między 27 listopada a 3 grudnia, kończąc się w dzień Bożego Narodzenia. W tym czsie nie zdobimy ołtarzy i świątyń kwiatami, szaty liturgiczne mają kolor fioletowy – kolor pokutny, nie śpiewamy „Chwała na wysokości Bogu”. Codziennie przez okres Adwentu odprawiane są Msze św. ku czci Maryi, w czasie których pali się świeca roratnia, symbol Najświętszej Maryi Panny (słowo Roraty pochodzi od słów pieśni na wejście – rorate cæli desuper” („spuśćcie rosę niebiosa”)

 

 

++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++

Jezus powiedział „:…. Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili…” (Mt 25.40)

********************************************************************************************************************************************

Dnia 22.XI.2012 w parafii  pw  św.Piotra Apostoła w  Międzyzdrojach młodzież naszego gimnazjum uczestniczyła w mszy świętej „Za  Życiem  bez Prądu „. Msza  Święta odprawiana  była w intencji dzieci nienarodzonych,ofiar grzechu aborcji oraz wszystkich ludzi dotyka(lekarzy,kobiet,rodziców,polityków).                                 

Mszę Świętą celebrował ks.mgr Mariusz Ogórski wikariusz w/w parafii.Czytał zgodnie z lekcjonarzem Juliusz Szymański uczeń klasy I a (brawo  za odwagę)psalm i pieśni śpiewały Paulina Haraś, Justyna Rożek z klasy II b. Julka Sołtysiak z klasy II c ,Wiktoria Kaszubowska z klasy II a. Oprawę muzyczną przygotował pan Wojciech Wytyk animator muzyczny Ruchu Światło-Życie ze Świnoujścia i mgr Arkadiusz Rutkowski katecheta.

WARTO ZOBACZYĆ:

http://www.facebook.com/BMSSWINOUJSCIE

https://www.facebook.com/pages/Bractwo-Ma%C5%82ych-St%C3%B3pek/107188709352630?ref=ts&fref=ts

DZIĘKUJĘ WAM WSZYSTKIM ZA PRZYBYCIE I MODLITWĘ.DO NASTĘPNEGO RAZUgify dzieci

Msze Święte”Bez prądu dla życia” informacje:

Każdego 25-go dnia miesiąca, zachwycamy się poczętym Jezusem, wspólnie przeżywając Mszę świętą „Za Życiem bez Prądu!” Za Życiem… – ponieważ w intencji obrony życia i jego godności, od poczęcia, do naturalnej śmierci. …Bez prądu! – nie tylko dlatego, że w całkowitej ciemności, jedynie przy świetle zapalonych świec, ale również dlatego, że w całkowitej trzeźwości. Nie tylko trzeźwości od używek, ale trzeźwości, do której wzywa Chrystus, a która jest czujnością i wrażliwością na nas samych, drugiego człowieka i otaczający nas świat. W czasie Mszy istnieje możliwość podjęcia Duchowej Adopcji Dziceka Poczętego. W wielu miejscach tego dnia są sprawowane Msze święte i podejmowane przyrzeczenia Duchowej Adopcji – dziewięciomiesięcznego zobowiązania modlitewnego, ratującego życie nienarodzonych przed aborcją.Niech najbliższa Msza święta „Za Życiem bez Prądu”, która odbywa się tradycyjnie 25 dnia każdego miesiąca, będzie naszym dziękczynieniem za Marsz dla Życia, bedący wyrazem większego dzieła, jakim jest obrona życia i jego godności. Szczecińskich Obrońców Życia zapraszamy na godz. 19, każdego 25-go dnia miesiąca do najstarszego kościoła w naszym mieście pod wezwaniem św. Jana Ewangelisty, ul. Świętego Ducha 9, przy którym mieszkają i posługują ojcowie Pallotyni. Włącz się w obronę życia z Tym, który jest samym Życiem – Jezusem Chrystusem – wspominając Jego śmierć i zmartwychwstanie w czasie wspólnej Mszy świętej. Bądźmy tam wszyscy!

Tat było w Świnoujściu (fragmenty Mszy Świętej)

 

 

 

 

                                              ŚWIĘTA BOŻEGO NARODZENIA

                  

 

1.TRADYCJA ŁAMANIA SIĘ OPŁATKIEM


  łowo opłatek wywodzi się z języka łacińskiego – „oblatum” i oznacza „dar ofiarny”. Jest to bardzo cienki, biały płatek chleba. Wypieka się go, tak jak i chleb, z białej mąki i wody, jednak w odróżnieniu od tradycyjnego pieczywa, bez dodatku drożdży.

Zwyczaj łamania się opłatkiem, wziął się ze starochrześcijańskiego obrzędu polegającego na dzieleniu oraz rozdawaniu chlebów ofiarnych. Dary te, Kościół rozdawał wiernym podczas świąt. Ludzie dzielili się nimi na znak przynależności do wspólnoty Kościoła. W średniowieczu pojawił się rodzaj pieczywa, który przypominał dzisiejszy opłatek. Opłatki te zawierały różne symbole oraz scenki związane z kultem chrześcijańskim.

Dla niektórych opłatek jest zwykłym kawałkiem białego, cienkiego chleba. Jednak dla wielu chrześcijan posiada on ważną symbolikę. Podział opłatka związany jest bezpośrednio z faktem Eucharystii. Na pewno dla każdego chrześcijanina dzielenie się opłatkiem jest symbolem odżywiania się chlebem Eucharystycznym, czyli chlebem, z którym utożsamił się sam Jezus Chrystus.

Opłatek, tak jak całe święto Bożego Narodzenia jest symbolem wspólnoty. Wigilia jest świętem rodzinnym, dlatego śmiało można stwierdzić, że dzielenie się opłatkiem również symbolizuje jedność, wzajemną miłość oraz szacunek w rodzinie.

Być podzielnym jak chleb

Kolejną ważną wartością, która jest symbolizowana przez opłatek jest dobro. W trakcie dzielenia się tym „białym chlebem” członkowie rodziny składają sobie życzenia. Są to życzenia dotyczące wszelkiego dobra materialnego, a także duchowego. Składane z myślą, aby ani jednego, ani drugiego nigdy nie zabrakło oraz, aby uczestnicy umieli się dzielić swymi dobrami z bliźnimi, którzy są w potrzebie. Należy być dobrym oraz podzielnym jak chleb. Powiązanie opłatka z Eucharystią jest symbolem duchowej dobroci.

Jedność ze wszystkimi istotami stworzonymi ręką Boga

W niektórych obszarach naszego kraju ludzie dzielą się opłatkiem nawet ze zwierzętami gospodarskimi. Polacy uważają, że tak wielkie święto dotyczy wszystkich stworzeń, również zwierząt. Jest to kolejny symbol jedności. W tym wypadku mamy do czynienia z jednością ze wszystkimi istotami stworzonymi ręką Boga. Opłatek jest również symbolem jedności ze zmarłymi. Dzielono się nim z duszami, poprzez stawianie dodatkowego talerza z opłatkiem na stole wigilijnym. W związku z tym opłatek (tak jak i całe Boże Narodzenie) symbolizuje zniesienie wszelkich barier. Można się jednoczyć z wszelkimi stworzeniami oraz z duszami zmarłych.

Symbol zgody

Jak wiadomo opłatek symbolizuje jedność. Na podstawie tego można stwierdzić, że jest to również symbol zgody. To właśnie podczas wigilijnej tradycji dzielenia się opłatkiem ludzie godzą się ze sobą.

Tradycja dzielenia się opłatkiem jest nasycona wielowymiarową symboliką. Opłatek jest symbolem miłości, jedności oraz pojednania. Symbolizuje on również dobro materialne oraz duchowe. Warto również wspomnieć, że Polska jest jednym z nielicznych krajów kultywujących tą bardzo wspaniałą oraz piękną tradycję.

                  

 *********************************************************************************************************

**********************************************************************************************************

 2.TRADYCJA SZOPKI BOŻONARODZENIOWEJ

 

radycję budowania szopek zawdzięczamy świętemu Franciszkowi z Asyżu, autorowi szopki w Greccio 1223 roku. Plastyczne przedstawianie motywów Bożego Narodzenia należy do bardzo popularnych i wdzięcznych obrazów, stanowiących element kultury europejskiej. Umieszczone w kościołach czy domach sceny narodzenia plasują się pomiędzy sztuką oficjalną a sztuką ludową. Postacie szopkowe mają bogatą i różnorodną symbolikę. Matka Boska na przykład jest przedstawiana zwykle jako kobieta młoda, przyodziana w czerwoną szatę i błękitny płaszcz. Błękit i biel zarezerwowane są dla Niepokalanej Dziewicy. D. Forstner w Świecie symboliki chrześcijańskiej wyjaśnia, iż od XV wieku Matka Boska przedstawiana jest w jasnoniebieskim bądź niebieskim płaszczu. Dawniej ubierano figurę Matki Jezusa w ciemnoczerwoną lub ciemnoniebieską purpurę, barwy oznaczające królewską godność Bogurodzicy. Kolor niebieski — kolor firmamentu — podziela symboliczne znaczenie z purpurą i bielą (oznaczają nieskazitelność, czystość). Niebagatelną rolę w tych przedstawieniach odgrywa welon. Według dawnego zwyczaju welon, zasłona to oznaka zaślubin, czytelny wyróżnik mężatek. Welon może okrywać głowę, kark, ramiona, a także szyję i piersi. Zwykle Maryja ma na głowie biały welon. W sztuce bizantyńskiej Najświętsza Dziewica jest zupełnie okryta ciemnoniebieską lub ciemnoczerwoną pallą, nałożoną na głowie. Zdarza się i tak, że nie nosi żadnego nakrycia głowy, za to wyróżnia ją diadem z kosztownych kamieni. Kolędowy śpiew: rąbek z głowy zdjęła, w który Dziecię owinąwszy, siankiem Go okryła, może wyjaśnić użyteczność welonu. Adorujący Jezusa nierzadko mają złożone dłonie. Ten sposób składania rąk wywodzi się z germańskiej formy oddawania czci. Jednak obecność Jezusa powoduje, że ów gest oznacza również postawę modlitewną, sugeruje wyrastanie dłoni z serca i obejmowanie całego człowieka z jego intencjami, zanoszonymi do Boga.

 

Święty Józef od XV stulecia jest ukazywany w sztuce jako człowiek starszy, brodaty. W późnym średniowieczu nosi strój mieszczańsko-rzemieślniczy. Do jego atrybutów, oprócz kwitnącej laski, należą: laska wędrowna, narzędzia ciesielskie oraz lilia, jako symbol dziewictwa. Często widać w jego ręku latarnię, służącą oświetlaniu szopy. Sporadycznie występuje pod postacią winogrodnika. Opiekun Jezusa zwykle składa dłonie, splatając palce. W czasach starochrześcijańskich ów gest funkcjonował wyłącznie podczas modlitwy prywatnej. Osoby adorujące Dzieciątko na ogół utrwalone są w postawie klęczącej. Warto dodać, że klęczenie, przyklękanie to postawy wywodzące się z formy padnięcia na twarz, leżenia krzyżem.

Zwykle scenie narodzin Dzieciątka towarzyszą aniołowie. Ks. Jan Twardowski pisał o nich: istoty niezwykłe, olśniewające, wstrząsające, niewidzialne i śpiewające tak głośno, że jeszcze dzisiaj słychać potężne „Gloria”, budzące na Pasterkę — pojawili się zwykłym pasterzom. I te niezwykłe istoty z niezwykłego nieba, w niezwykłą noc wskazały drogę do Pana Jezusa — małego bezradnego, bezbronnego, w ubogiej stajence (…). W szopce oprócz ludzi obecne są również zwierzęta. Mimo iż Ewangelie nie wspominają wołu i osła przy narodzinach Jezusa, Ojcowie Kościoła odnoszą fragmenty Biblii do wydarzeń betlejemskich (Iz 1, 3 oraz Ha 3, 2). Scena narodzin Jezusa „rozgrywa się” w stajence, szopce, chacie góralskiej, grocie skalnej. W tle płoną ogniska pasterskie, pojawia się orszak Mędrców, wielbłądy. Wszystkie postacie są podporządkowane wystrojowi szopki, utrzymanej w stylu, na przykład pastoralnym, antycznym,

 

 

********************************************************************************************************************************************************************************************

*********************************************************************************************************************************************


3.TRADYCJA UBIERANIA CHOINKI

 

 

 

 

Już w starożytnym Rzymie dekorowano drzewka metalowymi elementami na zimowe święto Saturna(Saturnalia), które  odbywało się podczas przesilenia zimowego.  Niemieccy  poganie w ich święto Yule używali zimozielonych konarów aby udekorować swoje domy i świątynie. Dla druidów, gałązki ostrokrzewu w domu oznaczały  życie wieczne, natomiast do Normanów, symbolizowały odrodzenie boga słońca Balder.  . W VII. wieku mnich z Crediton, Devon Shire, udał się do Niemiec, aby głosić ewangelię. Mówi się, że użył trójkątny kształt jodły aby opisać Trójcę Świętą Boga Ojca, Syna i Ducha Świętego. Od tego czasu ludzie zaczęli czcić jodłę jako Drzewo Boga. Najstarsze doniesienia o choince, jako  drzewku przyozdabianym na Boże Narodzenie, pochodzą z Alzacji – pogranicza Niemiec i Francji. Dotyczyły one ustawiania w domach iglastego drzewka: jodły, sosny lub świerku przybranego jabłkami (rajskimi jabłuszkami), orzechami i ozdobami z papieru.

Najstarszym zachowanym świadectwem, potwierdzającym tę tradycję jest sztych Łukasza Cranacha Starszego z 1509 r., który przedstawia m.in. choinkę przystrojoną świecami. Bożonarodzeniowe drzewko obrazowało rajskie drzewo życia. W okresie przesilenia zimowego miało nieść nadzieję i symbolizować wiecznie odradzające się życie. Duchowni zaczęli zachęcać wiernych, by w czasie świąt, na pamiątkę pierwszych rodziców, ustawiać w domach takie zielone drzewko. Jabłka były przypomnieniem grzechu pierworodnego, a także s symbolem płodności. Wieszano je nie tylko na choinkach, ale też przyozdabiano nimi rózgi weselne. Świeczki symbolizowały Światłość świata, czyli Chrystusa, były też związane z kultem zmarłych. Początkowo świece zapalano właśnie dla nich. W zależności od regionu na choinkach zawieszano odmienne ozdoby. Oprócz jabłek i orzechów pojawiły się też ciastka i suszone owoce, a także ozdoby własnoręcznie wykonane z papieru i słomy.

Z Alzacji do Wersalu

Zwyczaj ubierania choinki (zwykle dopiero w dzień Wigilii) szybko rozpowszechnił się w całej Europie. Na tereny Polski przywędrował na przełomie XVIII i XIX wieku. W zaborze pruskim propagowali go pruscy żołnierze i urzędnicy. Najpierw był on znany tylko wśród arystokracji. Na dwór królewski choinki trafiły w XVIII wieku dzięki Marii Leszczyńskiej, która została żoną króla Francji Ludwika XV i jako pierwsza udekorowała Wersal choinkami. Zwyczaj ten poznała w Alzacji, gdzie wcześniej spędziła kilkanaście lat. Z czasem oprócz arystokracji przejęła go także szlachta i mieszczaństwo, a najpóźniej mieszkańcy wsi. W niektórych regionach południowej Polski choinki pojawiły się dopiero po II wojnie światowej. Zwyczajowo stała ona przynajmniej do Trzech Króli, ale najczęściej do Matki Boskiej Gromnicznej.

Zielono u sufitu

– W XIX wieku, zwłaszcza wśród górali, ale też szlachty i mieszczan na południu Polski popularny był inny rodzaj wystroju świątecznego. Miał wiele nazw: podłaźnik, podlaźniczka, sad, jutka. Był to wierzchołek iglastego drzewka zawieszany u powały zwykle szczytem na dół, a przyozdabiany orzechami, jabłkami, ciasteczkami; zapalano na nim świeczki. Strojeniem zajmowały się głównie dziewczęta. Drzewko wisiało zwykle na sznurze tak przymocowane, by można je było podnosić i opuszczać. Ułatwiało to zdejmowanie z niego łakoci. Łańcuchy zrobione np. z rodzynek, migdałów czy pierników specjalnie wieszano nad świeczkami, aby płomień mógł przepalić nitkę i przysmaki same spadały. Potem, gdy upowszechniły się już choinki stojące, przyjął się zwyczaj ozdabiania ich wierzchołka papierowym aniołem i gwiazdą, która miała symbolizować Gwiazdę Betlejemską. Symbol gwiazdy występował w zwyczajach bożonarodzeniowych już wcześniej, zanim upowszechniły się choinki. Gwiazdy wykonywano ze słomy i kolorowych papierków. Słoma jeszcze w czasach przedchrześcijańskich symbolizowała plenność i dostatek — mówi Małgorzata Oleszkiewicz, kustosz Muzeum Etnograficznego im. Seweryna Udzieli w Krakowie.

Jodełka polska

Pierwsze choinkowe bombki, zwane w Małopolsce bańkami, pojawiły się dopiero w XIX w. Były wykonywane ze szkła dmuchanego i początkowo imitowały owoce i orzechy, ale z czasem wzornictwo się wzbogacało o bombki w kształcie przedmiotów codziennego użytku, np. bucików, parasolek, instrumentów muzycznych czy też postaci zwierzątek i pajaców. Zabawki choinkowe pierwotnie sprowadzano z zagranicy, a ich prawdziwym zagłębiem była Norymberga. Ozdoby stamtąd upowszechniły się w Polsce do tego stopnia, że zaczęły się podnosić protesty przeciwko modzie na tę cudzoziemszczyznę. I tu wielka zasługa pani Marii Gerson Dąbrowskiej, która w 1911 r. w redakcji pisma „Przyjaciel dzieci” w Warszawie udekorowała choinkę ozdobami, których wzory zaczerpnęła z tradycyjnego wystroju wnętrz staropolskich. Potem wydano książeczkę pt. „Choinka polska”, w której zaprezentowano proste sposoby ich wykonania. Różne pisma i poradniki upowszechniły te pomysły – mówi Małgorzata Oleszkiewicz.

Kolorowe światy

Zaproponowane ozdoby wykonane były głównie z papieru, bibuły, słomek, koralików, wydmuszek jajek, a także z opłatków. Ten ostatni „surowiec” był bardzo popularny. Wykonywano z niego polskie ozdoby świąteczne zanim jeszcze zaczęto ubierać choinki. Opłatki, którymi łamano się podczas Wigilii, były wypiekane w Polsce już w XVII wieku. Oprócz tradycyjnych białych, były też opłatki kolorowe, dla zwierząt. Po Wigilii wynoszono je wraz z resztkami z wigilijnego stołu i karmiono tym inwentarz. Z kolorowych opłatków wykonywano kołyski dla Bożego Dzieciątka, ale także okrągłe ozdoby w kształcie kuli nazywane „światami”. Miały one upamiętniać narodzenie Chrystusa Pana Świata. Nazwa „świat” związana jest z kulą zakończoną krzyżem, którą na wielu obrazach Chrystus trzyma w dłoni jako symbol władzy nad światem. Ozdoby te zawieszano u sufitu lub u podłaźniczki. Wspomina już o nich Juliusz Słowacki w dramacie „Horsztyński” (pierwsze wydanie 1835 r.). Na terenach północno-wschodnich Polski popularne były gwiazdy zrobione z opłatkowi zawieszane u powały. Opisuje to Henryk Sienkiewicz w „Potopie”, którego akcja rozgrywa się w XVII wieku.

W czasie świąt Bożego Narodzenia do domu przynoszono też słomę i siano, czasami cały snopek, co miało przypominać stajenkę betlejemską. Ze słomy wykonywano gwiazdy, krzyże, kopy, które zatykano za święte obrazy. Często też zbierano zielone gałązki, którymi przyozdabiano domostwo, a także zabudowania gospodarskie. Niestety, zwyczaje te chyba już bezpowrotnie zanikły wraz z nastaniem tradycji ubierania przyniesionego do domu drzewka.

 

*****************************************************************************************************************************************************************************************************************

*****************************************************************************************************************************************************************************************************************

 

WIELKI POST                                                          

..Nawracajcie się i wierzcie w ewangelię(Mk15,1)

(15) …. zarządźcie święty post, ogłoście uroczyste zgromadzenie. (16) Zbierzcie lud, zwołajcie świętą społeczność, zgromadźcie starców, zbierzcie dzieci, i ssących piersi! Niech wyjdzie oblubieniec ze swojej komnaty a oblubienica ze swego pokoju! (17) Między przedsionkiem a ołtarzem niechaj płaczą kapłani, słudzy Pańscy! Niech mówią: Przepuść, Panie, ludowi Twojemu i nie daj dziedzictwa swego na pohańbienie, aby poganie nie zapanowali nad nami. Czemuż mówić mają między narodami: Gdzież jest ich Bóg? (18) (Jl 2,15-18)


    ielki post rozpoczyna się w Środę popielcową.Okres Wielkiego Postu to czas nawrócenia .Słowo Boże przypomina o tym w księdze proroka Joela: „Nawróćcie się do Mnie całym swym sercem, przez post i płacz, i lament. Rozdzierajcie jednak serca wasze, a nie szaty! Nawróćcie się do Pana Boga waszego! On bowiem jest łaskawy, miłosierny, nieskory do gniewu i wielki w łaskawości, a lituje się na widok niedoli” (Jl 2, 12-13).

W środę popielcową podczas liturgii Mszy Świętej kapłan posypuje głowy wiernych popiołem Przy posypywaniu głów popiołem kapłan może używać zamiennie jednej z dwóch formuł. Pierwsza, dawna, ale wciąż jeszcze używana, wzięta jest z Księgi Rodzaju i brzmi: „Pamiętaj człowieku, że prochem jesteś i w proch się obrócisz” (Rdz 3,19). Druga formuła, nowa, ma wyraźnie aspekt duszpasterski. Została wypowiedziana przez samego Jezusa Chrystusa: „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię” (Mk 1, 15).

Posypywanie to znak przejęty przez chrześcijan z tradycji żydowskiej. Słowo Boże wielokrotnie odwołuje się do popiołu. Izajasz nazywa bałwochwalcę „zjadaczem popiołu” (Iz 44,20). „Serce jego jak popiół! Życie jego nędzniejsze niż glina!” (Mdr 15,10). Pyszni zobaczą siebie jako „obróconych z powrotem w popiół na ziemi” (Ez 18,18).

Ci jednak, którzy widzą swoje grzechy i pragną nawrócenia, wyznają jak Abraham, że są „pyłem i prochem” (Rdz 18,27). Siadanie na popiele lub posypanie się nim jest gestem uniżenia się przed Stwórcą. Hiob kończy swój spór z Bogiem wyznaniem: „odwołuję, co powiedziałem, kajam się w prochu i w popiele”. (Hi 42,6). Król Niniwy przejęty słowem proroka Jonasza „Wstał z tronu, zdjął z siebie płaszcz, oblókł się w wór i siadł na popiele” (Jon 3,6).

Od VII wieku miał on miejsce w środę poprzedzającą pierwszą niedzielę Wielkiego Postu. Za ciężkie grzechy zwłaszcza publiczne, jak odstępstwo od wiary, świadome zabójstwo, złamanie przysięgi małżeńskiej (cudzołóstwo), obowiązywała publiczna pokuta. Pokutnicy zbierali się w świątyni, oskarżali się wobec zebranych ze swoich win, przywdziewali włosiennice, a kapłani posypywali ich głowy popiołem. Po odmówieniu odpowiednich modlitw biskup (lub w jego imieniu kapłan) mówił do nich: „Oto wypędzamy was teraz z obrębu kościoła z powodu grzechów i zbrodni waszych” i wyprowadzał ich ze świątyni. To wyprowadzenie pokutników poza mury świątyni miało być ostrzeżeniem dla pozostałych wiernych i podkreślało prawdę, że grzech ciężki nie tylko obraża Boga, ale wyklucza ze społeczności Kościoła. Uroczyste pojednanie pokutników z Bogiem i Kościołem następowało w godzinach porannych w czasie Mszy św. w Wielki Czwartek. Od X wieku praktyka pokuty publicznej zaczyna powoli zanikać. W liturgii pozostał po niej tylko obrzęd posypania głów popiołem. Papież Urban II (+1099) polecił nakładać popiół na głowę wszystkich wiernych, aby przypomnieć im o kruchości życia ludzkiego, przemijaniu, potrzebie pokuty i nawrócenia.a przez samego Jezusa Chrystusa: „Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię” (Mk 1, 15).

WIELKI POST

Tradycja okresu Wielkiego Postu wywodzi się z praktyk pokutnych, jakie podejmowali pierwsi chrześcijanie wspominając czas, w którym "Duch [Św.] wyprowadził Jezusa na pustynię, (...) [gdzie] przepościł 40 dni i 40 nocy" (Mt 4,1-2). W ten sposób - odmawiając sobie tego, co przyjemne, umartwiając własne ciała, rozmyślając nad czterdziestodniowym pobytem Jezusa na pustyni, nad Jego męką - przygotowywali się do świąt Zmartwychwstania Pańskiego, do ich pełniejszego i głębszego przeżywania. Najstarsze informacje o praktykach postnych poprzedzających Wielkanoc pochodzą z III w. Opisał je w swym dziele "O świętach" chrześcijański pisarz Tertulian († ok. 240). Post, choć trwał wówczas zaledwie 40 godzin - przez Wielki Piątek i Wielką Sobotę - był niezwykle surowy. Jeszcze w III w., jak wynika m. in. z pism Dionizego Aleksandryjskiego († 265 r.), przedwielkanocne praktyki pokutne przedłużono na cały tydzień, zaś. w 325 r., sobór w Nicei przyjął, że poprzedzający pamiątkę Zmartwychwstania Pańskiego czas pokuty trwać będzie 40 dni. Chrześcijanie na Wschodzie rozpoczynali go 8 tygodni przed świętami Wielkiej Nocy, wykluczając z niego wszystkie soboty i niedziele. W Kościele Zachodnim trwał on natomiast 6 tygodni, bez niedziel, które stanowiły niezmiennie radosne pamiątki zmartwychwstania Chrystusa (czyli 36 dni). Pod koniec VI w. papież św. Grzegorz Wielki ujednolicił w Kościele okres Wielkiego Postu, ustanawiając dokładnie 40 dni na wielkopostna pokutę. Wprowadził też zwyczaj przygotowywania się do tego okresu poprzez Przedpoście, które wprowadzać miało stopniowo w atmosferę Wielkiego Postu. Z czasem stało się ono jego cząstką, przedłużając go często nawet do 70 dni. W 1248 r. papież Innocenty IV zniósł Przedpoście i ograniczył czas pokuty do 40 dni. Wyznaczył także Środę Popielcową na dzień rozpoczęcia Wielkiego Postu.

     Początkowo Wielki Post wiązał się z bardzo surowymi praktykami. Dziś nie nakłada już na nas trudnych do wytrzymania, ascetycznych reguł. Kościół zaleca jedynie, byśmy zachowali post ilościowy, a także w każdy piątek - wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych. Tradycja ścisłego postu zachowała się jedynie we Środę Popielcową oraz w Wielki Piątek.


Kodeks Prawa Kanonicznego mówi:

Kan. 1250. W Kościele Powszechnym dniami i okresami pokutnymi są poszczególne piątki całego roku i czas Wielkiego Postu.
Kan. 1251. Wstrzemięźliwość od spożywania mięsa lub innych pokarmów, zgodnie z zarządzeniem Konferencji Episkopatu, należy zachowywać we wszystkie piątki całego roku, chyba że w danym dniu przypada jakaś uroczystość. Natomiast wstrzemięźliwość i post obowiązują w Środę Popielcową oraz w piątek Męki i Śmierci Pana Naszego Jezusa Chrystusa.

WIELKI CZWARTEK

Zgodnie z najdawniejszą tradycją, w godzinach wieczornych, odprawiana jest Msza Wieczerzy Pańskiej.
W katedrach zaś, poszczególnych diecezji, odprawia się ponadto Mszę z poświęceniem Krzyżma. Nie należy ona ściśle do Triduum Paschalnego, jednak jej obchód jest szczególną manifestacją jedności Kościoła, bo wszyscy kapłani, a przynajmniej poszczególni przedstawiciele z wszystkich rejonów diecezji, zaproszeni są do koncelebrowania tej Mszy św. Podczas niej święci się oleje używane odpowiednio do udzielania:
1. sakramentu chrztu, bierzmowania i kapłaństwa (olej krzyżma)
2. sakramentu namaszczenia chorych (olej chorych)
W znaczeniu biblijnym olej jest symbolem mocy Bożej, namaszczenia przez Ducha Świętego, zdrowia i radości. W szczególny sposób został namaszczony Duchem Świętym Mesjasz – Jezus Chrystus.
We Mszy Wieczerzy Pańskiej obchodzimy ustanowienie dwóch sakramentów: Najświętszej Ofiary (Eucharystii) i sakramentu Kapłaństwa. Koncelebrują ją wszyscy kapłani danej parafii, co podkreśla jedność ofiary, jedność kapłaństwa i wspólnoty całego ludu Bożego. Jej przebieg jest następujący:
1. Obrzędy wstępne
2. Liturgia Słowa
3. Liturgia Eucharystyczna (ze szczególnie rozbudowaną procesją z darami)
4. Przeniesienie Najświętszego Sakramentu do ołtarza wystawienia (w odnowionej liturgii Wielkiego Czwartku nie mówi się już bowiem o ciemnicy ale o ołtarzu wystawienia). Następnie z ołtarza zdejmuje się obrusy, co symbolizuje opuszczenie Chrystusa przez najbliższych i pozbawienie Go szat przed ukrzyżowaniem.
Z liturgią Wielkiego Czwartku łączy się także obrzęd umycia nóg, dzisiaj jednak praktykowany tylko w niektórych parafiach.

WIELKI PIĄTEK

…Któż uwierzy temu, cośmy usłyszeli?
na kimże się ramię Pańskie objawiło?
2 On wyrósł przed nami jak młode drzewo
i jakby korzeń z wyschniętej ziemi.
Nie miał On wdzięku ani też blasku,
aby na Niego popatrzeć,
ani wyglądu, by się nam podobał.
3 Wzgardzony i odepchnięty przez ludzi,
Mąż boleści, oswojony z cierpieniem,
jak ktoś, przed kim się twarze zakrywa,
wzgardzony tak, iż mieliśmy Go za nic.
4 Lecz On się obarczył naszym cierpieniem,
On dźwigał nasze boleści,
a myśmy Go za skazańca uznali,
chłostanego przez Boga i zdeptanego.
5 Lecz On był przebity za nasze grzechy,

zdruzgotany za nasze winy.
Spadła Nań chłosta zbawienna dla nas,
a w Jego ranach jest nasze zdrowie.
6 Wszyscyśmy pobłądzili jak owce,
każdy z nas się obrócił ku własnej drodze,
a Pan zwalił na Niego
winy nas wszystkich.

7 Dręczono Go, lecz sam się dał gnębić,
nawet nie otworzył ust swoich.
Jak baranek na rzeź prowadzony,
jak owca niema wobec strzygących ją,
tak On nie otworzył ust swoich.
8 Po udręce i sądzie został usunięty;
a kto się przejmuje Jego losem?
Tak! Zgładzono Go z krainy żyjących;
za grzechy mego ludu został zbity na śmierć.
9 Grób Mu wyznaczono między bezbożnymi,
i w śmierci swej był [na równi] z bogaczem,
chociaż nikomu nie wyrządził krzywdy

i w Jego ustach kłamstwo nie postało.

10 Spodobało się Panu zmiażdżyć Go cierpieniem.
Jeśli On wyda swe życie na ofiarę za grzechy,
ujrzy potomstwo, dni swe przedłuży,
a wola Pańska spełni się przez Niego.
11 Po udrękach swej duszy,
ujrzy światło i nim się nasyci.
Zacny mój Sługa usprawiedliwi wielu,
ich nieprawości On sam dźwigać będzie.
12 Dlatego w nagrodę przydzielę Mu tłumy,
i posiądzie możnych jako zdobycz,


za to, że Siebie na śmierć ofiarował
i policzony został pomiędzy przestępców.
A On poniósł grzechy wielu,
i oręduje za przestępcami. …..(Iz53,2-12)

W wieczornej liturgii wspominamy Mękę i Śmierć Chrystusa. Zbawiciel oddał dobrowolnie swe życie umierając na krzyżu. W ten sposób dokonał dzieła odkupienia ludzi. Atmosferę tego dnia cechuje szczególna powaga. Ponadto nie sprawuje się w tym dniu Eucharystii. Oto jak wygląda przebieg wielkopiątkowej liturgii Męki Pańskiej:
1. Liturgia Słowa
2. Adoracja Krzyża
3. Komunia święta
4. Przeniesienie Najświętszego Sakramentu do Grobu Pańskiego
Poszczególne elementy liturgii zapraszają, by w skupieniu i ciszy rozważać Mękę Pańską, której biblijny opis przedstawia chór parafialny. Po niej następuje niezwykle obszerna modlitwa powszechna (wiernych) obejmująca w swych intencjach wszystkich ludzi, bo Chrystus złożył swe życie w ofierze za wszystkich ludzi, bez wyjątku. Po modlitwie wiernych następuje adoracja i uczczenie Krzyża Świętego. Podkreśla się jednak bardziej przy tym chwałę odkupienia przez krzyż niż poniżenie przez mękę. Wspominając śmierć Chrystusa pamiętamy, iż nie była ona dla Niego klęską i przegraną, bo On mogąc jako Bóg jej uniknąć, przyjął ją dobrowolnie dla naszego zbawienia. Nie była też niespodzianką, bo nieraz zapowiadał ją swoim uczniom. Fizyczna śmierć Chrystusa i późniejsze zmartwychwstanie były zwycięstwem nad śmiercią, którego ostatecznie my także kiedyś doświadczymy.

WIELKA SOBOTA

Jest to dzień, w którym nie odprawia się Mszy św. ani innych nabożeństw. Jedynym elementem liturgicznym Kościoła tego dnia jest sprawowanie Liturgii Godzin, która treściowo koncentruje się na Grobie Pańskim. Wierni nawiedzają Grób Pański i czuwają na modlitwie, pamiętając, że Grób ten opromienia obecny pod osłoną chleba Uwielbiony i Zmartwychwstały Pan.
W Wielką Sobotę błogosławi się także pokarmy na stół wielkanocny. Spożywanie bowiem posiłku także jest czynnością świętą, dlatego modlimy się przed i po jedzeniu, a na największe święto Zmartwychwstania święcimy pokarmy. Poświęcone jajko symbolizuje nowe życie Zmartwychwstałego Pana.

NIEDZIELA WIELKANOCNA ZMARTWYCHWSTANIA PAŃSKIEGO

Jej pierwszym i najważniejszym obchodem jest Wigilia Paschalna w Wielką Noc


Należąc liturgicznie do obchodów Niedzieli Zmartwychwstania odbywa się w sobotni wieczór po zapadnięciu zmroku lub w nocy z soboty na niedzielę. W tę właśnie Noc, będącą czuwaniem na cześć Pana, upamiętniającym świętą noc Jego zmartwychwstania, wydarzenia zbawcze Chrystusa, Jego pascha, czyli przejście (z hebr.) ze śmierci do życia znajdują szczytową formę obrzędową. Zapowiedzią Wielkiej Nocy, w którą Chrystus zmartwychwstał była żydowska Pascha, kiedy to Żydzi całą noc czuwali, oczekując przyjścia Pana mającego ich wybawić z niewoli egipskiej. Później obchodzili ją corocznie jako uroczystą pamiątkę tego wydarzenia. Struktura liturgii Wigilii Paschalnej:
1. Liturgia światła
Znaczenie światła widzi się pełniej w zastawieniu z ciemnością, która jest stopniowo rozpraszana przez rozprzestrzeniający się ogień. Ogień ten, począwszy od paschału, jest kolejno przekazywany sobie przez wiernych. Symbolizuje to przejście z ciemności do światła, ze śmierci do życia, którego dokonał Zmartwychwstały Pan. Stojąc tak z zapalonymi świecami wierni słuchają, śpiewanego przez kapłana, Orędzia Wielkanocnego (Exsultetu).
2. Liturgia Słowa
W czytaniach i psalmach rozważamy wielkie dzieła, których Pan Bóg dokonał dla swego ludu.
W liturgii Słowa tej nocy szczególnie ważne i uroczyście wykonane powinny być dwa śpiewy: Chwała i Alleluja przed Ewangelią.
3. Liturgia chrzcielna
Następuje śpiew Litanii do Wszystkich Świętych i błogosławieństwo wody chrzcielnej. Woda jest istotnym elementem potrzebnym do życia. Używana podczas chrztu św. jest znakiem rozpoczynającego się w człowieku życia nadprzyrodzonego, życia Bożego. Stąd po poświęceniu wody chrzcielnej wierni, stojąc i trzymając w ręku zapalone świece, wspólnie odnawiają przyrzeczenia chrzcielne. Następnie kapłan kropi wiernych wodą święconą, po czym odmawia się modlitwę powszechną.
4. Liturgia Eucharystyczna
Liturgia światła, Słowa Bożego i chrztu były wprowadzeniem do radosnego spotkania ze Zmartwychwstałym na uczcie eucharystycznej. Kapłan podchodzi zatem do ołtarza i rozpoczyna, jak podczas każdej Mszy św., liturgię eucharystyczną. W sposób sakramentalny uobecni się paschalne przejście Chrystusa przez śmierć do nowego życia. Ten dar życia otrzymują również wszyscy wierni posilający się Ciałem i Krwią prawdziwego Baranka Bożego.
5. Procesja rezurekcyjna (łac. resurrexi – powstawać)
W Polsce liturgia Wigilii Paschalnej kończy się uroczystym ogłoszeniem całemu światu zmartwychwstania Chrystusa i wezwaniem całego stworzenia do udziału w triumfie Zmartwychwstałego przez procesję rezurekcyjną. Na czele procesji niesie się krzyż przyozdobiony purpurową stułą (krzyż zwycięski), figurę Zmartwychwstałego oraz Najświętszy Sakrament. Po procesji i błogosławieństwie Najświętszym Sakramentem wierni rozchodzą się do domów. W Niedzielę Wielkanocną odprawiane są uroczyste Nieszpory dla uczczenia wieczornej pory tego świętego dnia i wspomnienia ukazania się Pana uczniom. Kończą one zarazem obchody Triduum Paschalnego.


Źródło:http://liturgia.wiara.pl

 


Źródło:http://liturgia.wiara.pl

źródło http://www.mowimyjak.pl/styl-zycia/uroczystosci/oplatek-czym-jest-i-skad-pochodzi-tradycja-dzielenia-sie-opatkiem,87_34732.html

www.opoka.org.pl

NAUKOWE CIEKAWOSTKI O UKRZYŻOWANIU JEZUSA

http://youtu.be/JMnw3kxfJq8